Kapłan XXI wieku* – ks. Janusz Królikowski

Macie bzika na punkcie zniszczenia diabła, a drugi wasz bzik to żeby was kochali – dla was samych, rozumie się. Prawdziwy kapłan nigdy nie jest kochany, zapamiętaj to sobie. I chcesz, żebym ci powiedział? Kościół kpi sobie z tego, czy jesteście kochani. Muszą was najpierw szanować, słuchać.

Georges Bernanos

 

Kapłan XXI wieku, czyli kapłan jutra będzie, tak jak jest dzisiaj, kapłanem Jezusa Chrystusa. Tożsamość kapłana wszystkich czasów jest jedna i niezmienna: alter Christus, a jego posłanie zawsze pole­ga przede wszystkim na składaniu ofiary Chrystusa za siebie i za wszystkich. Tym, co zmienia się zależnie od czasów, w jakich żyje kapłan, jest sposób, w jaki wyraża swoją tożsamość i urzeczywist­nia swoje posłanie. Szukając więc odpowiedzi na pytanie o kapła­na jutra, musimy starać się uchwycić specyfikę czasów, w których wypełnia on swoją misję, i zauważyć problemy, jakie nurtują ludzi, spośród których został powołany. Zestawienie tej analizy z tożsa­mością i posłaniem kapłana pozwoli wskazać na „sposób” jego bycia w świecie i w Kościele. Spróbujmy więc dokonać takiego zestawienia.

Tajemnica kapłana jest przede wszystkim tajemnicą posłania i poświęcenia, która wyznacza ciągłość w czasie – i to aż do końca czasów – dzieła zbawienia i orędzia miłości, jakie Jezus Chrystus przyniósł człowiekowi przerażonemu błędami i wątpliwościami filo­zofii, rozrywanemu od wewnątrz tajemniczymi niepokojami swoje­go własnego ja, a z zewnątrz naciskami polityki, wyzyskiem wład­ców i uwodzeniem przebiegłych. Kapłan aktualizujący w Kościele misterium Chrystusa jest więc światłem i czynem – światłem Prawdy z wysoka, która trwa niezmiennie ponad szybkimi zmianami ludz­kich wydarzeń; czynem, w którym ta Prawda otwiera się dla tych, którzy jej szukają, by stać się dla nich radością i szczęściem, nawet jeśli będzie to wymagało próby czasu.

Ta tajemnica kapłana, jako tajemnica światła i czynu, kieru­jąca nas w czasie do wieczności, była w przeszłości, jest dzisiaj i będzie jutro tajemnicą aktualną i aktualizującą, gdyż należy ona dogłębnie do samych podstaw Kościoła jako tajemnicy „współ­czesności” człowieka z Jezusem Chrystusem i Bogiem w każdej chwili historii. Za pośrednictwem kapłana ta współczesność sku­tecznie aktualizuje się w konkretnej chwili historii ze względu na konkretnego człowieka, tak jak aktualizowała się w apostołach, w ojcach i doktorach Kościoła, w kapłanach, z którymi zetknęli­śmy się w naszym życiu. Aktualizuje się w nas, kapłanach końca drugiego tysiąclecia. Będzie również aktualizowała się w kapła­nach trzeciego milenium.

Ta współczesność z Chrystusem jest istotnym i ocalającym ele­mentem każdego czasu historii, także czasów, w których żyjemy, gdy człowiek jest zachwycony zdobywaniem przestrzeni i opano­wywaniem czasu. Gdy człowiek stał się podmiotem przekształca­jącym naturę, jej zjawiska i jej prawa, sięgając aż do ich głębi, tam, gdzie odsłaniają się tajemnice atomu i życia. Gdy człowiek współ­czesny, podczas gdy mu się wydaje, że za pośrednictwem nauki i techniki panuje nad prawami kosmosu i życia, w rzeczywistości każdego dnia czuje zbliżającą się ze wszystkich punktów horyzon­tu możliwość powszechnego kataklizmu, wywołanego tymi siłami, jakie sam wyzwolił z tajemnicy natury, a tym samym realną możli­wość swego zniknięcia z Ziemi. W tym świecie jest obecny kapłan i w podobnym świecie, chociaż poziom problemów w przyszłości z całą pewnością będzie w nim jeszcze o wiele większy, będzie żył w trzecim tysiącleciu. I będzie musiał odnaleźć się w nim ze swo­ją tożsamością i ze swoim posłaniem.

Gdy więc żyjemy i długo jeszcze będziemy żyli w lęku uniwersal­nym, w którym ludzkość oscyluje nad brzegiem przepaści, jaką jest nicość, nic nie jest pilniejsze, jak świadectwo ducha. Nic zatem nie jest i nie będzie bardziej aktualne dla nadprzyrodzonego posłania, jakie Chrystus powierzył kapłanom w swoim Kościele, aby je aktu­alizowali. Nic nie będzie lepiej wyznaczało „sposobu” bycia kapła­nem jutra. Jeśli były w historii okresy, które wymagały od chrześ­cijan pilnego świadectwa ducha, to czasy dzisiejsze i te, do których one szybko wprowadzają, wymagają go w sposób wyjątkowo pilny. Filozofie współczesne zakorzeniły się w nicości pustej świadomo­ści, kultura rozwija w sposób niemający końca tematykę skończoności, głosząc, że człowiek powinien patrzeć tylko na ziemię i pozo­stawać wierny jedynie ludzkości. Dzisiaj więc i jutro świadectwo ducha, jakie kapłani Kościoła powinni dawać światu, jest jeszcze pilniejsze i aktualniejsze. Trzeba tutaj dodać, by nie popaść w pesy­mizm, że mimo wielu oznak nieprzychylności jest ono możliwe, gdyż cywilizacja współczesna, w której żyjemy, mimo wszystko wyrasta z chrześcijańskich ideałów sprawiedliwości i wolności, które teraz – pod naciskiem nieczystych sił i intencji – w sposób szczególny sta­ra się zwalczyć, zdyskredytować i wymazać ze wszystkich sektorów świadomości. Wszyscy więc wiedzą, o co toczy się gra, a to działa na korzyść chrześcijańskiego świadectwa ducha, gdyż określa zna­ny wszystkim konkretny obszar dawania tego świadectwa. Można więc powiedzieć, że kapłan jutra będzie musiał na nowo zweryfi­kować swoją tożsamość i swoje posłanie pod kątem autentyzmu ducha, stając się jak w przeszłości człowiekiem istotnie duchownym.

Świadectwo ducha, jakkolwiek zawiera ważne i nośne treści, wymaga dalszych sprecyzowań i dopowiedzeń, by wskazać dro­gę do tego, aby stało się „świadectwem istotnym” jak mawiał Søren Kierkegaard. Świadectwo ducha musi wyrazić się przede wszyst­kim w świadectwie wiary. Chodzi więc o to, by kapłan odznaczał się wiarą, która jest wolna od chwiejności i zniecierpliwienia, tak bardzo szkodzących dobru, i która nie zna wątpliwości i zmęcze­nia, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Kapłan, który będzie żył taką wiarą – a powinien dogłębnie nią żyć! – będzie dyskretnym i pociągającym światłem wszędzie tam, gdzie się znajdzie: w koś­ciele, w szkole, w szpitalu, w sklepie… Wspomnienie takiego kapła­na będzie dla tych, którzy cierpią i wątpią, przypomnieniem macie­rzyńskiego oblicza Kościoła, któremu można i trzeba zaufać. Jak wielu ludzi zostało umocnionych w swojej wierze i w swoim świa­dectwie prostą i przejrzystą wiarą kapłana! Nie ulega wątpliwości, że to właśnie wiara kapłanów natchnęła i wspierała dawne i współ­czesne wielkie wydarzenia w Kościele.

Świadectwo wiary wymaga dopełnienia przez świadectwo gor­liwości. Na kapłanie spoczywa zadanie hojności w dawaniu się bez wyrachowania oraz zachwycenia się ideałem apostolatu w jego najpokorniejszych i najcięższych formach. Nie chodzi o przesadę, ale o mowę faktów. Wierny świecki może sobie do pewnego stopnia pozwolić na chwile słabości i na pewne wady w życiu; może wypeł­nić pewne czyny zewnętrzne, a potem uciec, by nadrobić utracone siły. Kapłan natomiast powinien zaakceptować w milczeniu ciężar swojego życia, powołania i wspólnoty, do której zostaje posłany, oraz podjąć wytrwałe i nastawione nawet na przyjęcie męczeństwa działania, przy tym jakby nieświadomy swojego heroizmu pobu­dzanego impulsami wydawania się za braci. Taką wiernością włas­nemu powołaniu i posłaniu, wiernością cichą i płomienną, będzie musiał charakteryzować się kapłan jutra, by oprzeć się pesymizmowi i lękowi świata oraz by pomóc innym przezwyciężyć hedonistycz­ny materializm etyki dzisiejszego świata.

Świadectwo wiary i świadectwo gorliwości, jakimi powinien pro­mieniować kapłan jutra, będą możliwe, jeśli oprze je mocno na świa­dectwie wewnętrzności. Każdy kapłan już intuicyjnie uznaje swo­je powołanie do służby Kościołowi w zanurzeniu się w misterium Chrystusa – powołanie ukryte w Duchu Bożym. Ale takie uzna­nie nie wystarcza do bycia homo Dei. Potrzeba jego wewnętrzne­go dopełnienia. Wewnętrzność to modlitwa, kontemplacja, wyrze­czenie się, ofiarowanie się, mistyka, by w ten sposób z Chrystusem dawać się „za życie świata”. Oczywiście kapłan z natury swego powołania jest niejako skazany na wyjście na zewnątrz, gdyż musi celebrować, przepowiadać, spowiadać, katechizować, organizować.

Gdy w tym wszystkim brakuje fundamentu wewnętrzności, to nie­uchronnie ulega pośpiechowi i powierzchowności, a tym samym pozwala, by wdzierały się do jego ducha rozgoryczenia i iluzje, które prowadzą do łatwego zwrócenia życia do awansów, karie­ry, odznaczeń…

Kapłan jutra będzie musiał z nową siłą uodpornić się na to wszystko, i to nawet w skrajnych przypadkach. Będzie to możliwe tylko poprzez postawienie na żywą wewnętrzność, która nie tylko nie boi się mistyki, ale jej żywo pragnie i do niej dąży. Tylko wtedy będzie mógł być kandelabrem żywej i czystej obecności Boga, któ­ry zbawia człowieka i wyzwala świat z ciemności. Pielęgnowanie wewnętrzności, będące dla niego koniecznością, pozwoli mu być uległym wobec ukrytych poruszeń Ducha Świętego, który – zależ­nie od konkretnych potrzeb świata – przemienia ból w miłość, a miłość w ból dla zbawienia ludzi. Żywa wewnętrzność sprawi, że nawet nie będzie zdawał sobie z tego sprawy, że składa się w ofierze, uczestnicząc w sposób niejako współnaturalny w męce Chrystusa.

Kapłan – świadek ducha – pozostanie w centrum Kościoła i świa­ta, w pokornym i bezwarunkowym wydawaniu się Miłości miło­siernej, wstawiając się u Boga za braćmi, którzy wzdychają za Jego zbawieniem, i za tymi kapłanami, którzy przez swoją letniość zdra­dzają miłość Baranka, biorącego na siebie grzech świata.

 

Ks. dr hab. Janusz Królikowski – prof. UPJPII w Krakowie, konsultor Komisji Maryjnej Konferencji Episkopatu Polski, dziekan Wydziału Teologicznego Sekcja w Tarnowie.

* J. Królikowski, Powołanie, konsekracja i posłanie: Z teologii świętego kapłaństwa [ME, 4], Wydawnictwo Naukowe UPJP 2, Kraków 2017.

Udostępnij Tweet