Królować, ale tylko na wzór Jezusa Chrystusa i nic więcej. Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

W sakramencie chrztu świętego każdy z nas został namaszczony olejem krzyżma świętego i w ten sposób zostaliśmy włączeni w misję kapłańską, prorocką i królewską Jezusa Chrystusa. Podczas święceń kapłańskich nasze ręce zostały namaszczone tym samym olejem krzyżma świętego i odtąd stały się one szczególną własnością Jezusa Chrystusa. To są naprawdę królewskie ręce, które mają czynić widzialnym rzeczywistość Królestwa Bożego w świecie. Ma to być Jezusowe Królestwo, a nie nasze księstewko. Ma ono być budowane w taki sam sposób, w jaki budował go nasz Zbawiciel Jezus Chrystus.

Jezus kreśląc, w dzisiaj czytanym fragmencie Ewangelii św. Mateusza, wizję sądu ostatecznego wskazuje na prawdę o tym, że wieczność decyduje się w codzienności. Proste sprawy dnia codziennego i ich pełnienie czynią widzialnym Królestwo Boże pośród nas. Zaniechanie tych zwykłych czynności jest próbą niweczenia Bożego planu zbawienia. Warto zauważyć, że Jezus nie mówi o rzeczach nadzwyczajnych, ale o zwykłych, codziennych gestach miłości względem bliźniego. Podać kubek wody, nakarmić głodnego, przyjąć przybysza, przyodziać nagiego, odwiedzić chorego i więźnia, to czynności królewskie i ukazujące w pełnym blasku istotę Królestwa Jezusowego.

Kapłan jest w szczególny sposób powołany do tego, by czynić widzialnym w ziemskiej rzeczywistości Królestwo Boże, które już wzrasta pośród nas, a na końcu czasów ukaże się w pełni. Ci, których ręce namaszczone zostały krzyżmem świętym winni codziennie z królewską dumą pełnić wszystkie uczynki miłosierdzia względem duszy i ciała. Kapłan nie może zapomnieć o Ewangelii, którą powierzył mu sam Jezus Chrystus, mając nadzieję, że będzie ona dla niego światłem na drogach duszpasterskiego życia.

Kiedy kapłan przyczynia się do rozwoju Królestwa Bożego? Wtedy, kiedy nie tylko głosi innym zasady życia chrześcijańskiego, ale własnym przykładem ukazuje, że żyje Ewangelią na co dzień; a więc każdy wierny widzi, że on spala się dla Królestwa Bożego i tak, jak Jezus jest blisko ludzkich spraw. Nie szuka własnej korzyści lecz troszczy się o dobro tych, którzy zostali poddani jego duszpasterskiej pieczy. Jest szczególnie zatroskany o tych, którzy źle się mają i cierpią z różnych powodów. Szuka zagubionych znosząc niezrozumienie i odrzucenie. Nie jest minimalistą w realizacji kapłańskiego powołania, ale wszystko czyni z zapałem dla zbawienia dusz nieśmiertelnych.

Warto dzisiaj pomyśleć o trzech obszarach, w których w sposób szczególny kapłan czyni widzialnym Jezusowe Królestwo.

Pierwszym z nich jest konfesjonał. Obecność kapłana w tej rzeczywistości nie jest przykrym obowiązkiem, ale przywilejem. Tutaj przychodzą ludzie najbiedniejsi i słusznie szukają w tym miejscu pomocy. To miejsce nie może parzyć kapłana. Jego nieobecność w konfesjonale może być świadectwem pogubienia się w kapłańskim życiu, a wtedy trudno powiedzieć, że Królestwo Boże jest dla niego najważniejsze. Cierpliwe czekanie na penitentów w konfesjonale jest dla ludzi widocznym i mocnym znakiem Królestwa Bożego.

Drugim jest ołtarz. Kapłan sprawując Eucharystię daje ludziom największy skarb. Pokarm eucharystyczny daje życie wieczne i nic nie może go zastąpić, nawet wtedy, gdyby kapłanowi wydawało się, że ma jakieś niezwykłe talenty do wykorzystania w duszpasterstwie. W sprawowaniu Eucharystii realizuje się przedsmak tego, co będzie nam dane w wieczności. Stąd ważną rzeczą jest, by do każdej mszy świętej kapłan dobrze się przygotował, święcie ją celebrował i umiał po jej zakończeniu podziękować za otrzymane owoce Najświętszej Ofiary.

Trzeci obszar jest wyznaczony obecnością świętego Ludu Bożego. Misja kapłana realizuje się tam, gdzie ludzie prowadzą swoje codzienne życie. Kapłan nie może być człowiekiem skupionym na sobie i w wyznaczonych godzinach przyjmować petentów. Jego zadaniem jest być do dyspozycji ludzi i szukać wiernych, towarzysząc im w delikatny sposób na drogach codziennego życia. Jak mówił papież Jan Paweł II: „Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i wszystkich ludzkich spraw — czy to będą sprawy osobiste, czy rodzinne, czy społeczne — ale byśmy byli blisko tych wszystkich spraw »po kapłańsku«. Wtedy tylko — w kręgu tych wszystkich spraw — jesteśmy sobą. Kiedy zaś naprawdę służymy owym ludzkim, nieraz bardzo trudnym sprawom, wtedy jesteśmy sobą: wierni swojemu własnemu powołaniu. Musimy z całą przenikliwością szukać razem z wszystkimi ludźmi tej prawdy i tej sprawiedliwości, której właściwy i ostateczny wymiar znajdujemy nie gdzie indziej, ale tylko w Ewangelii — owszem, w samym Chrystusie” (List do kapłanów na Wielki Czwartek 1979 roku).

Czy jestem dumny z tego, że jestem kapłanem?
Czy znajduję radość w służeniu ludziom?
Czy chętnie przebywam w konfesjonale?
Czy msza święta jest rzeczywiście dla mnie najważniejszym wydarzeniem każdego dnia?
Czy wychodzę do ludzi z Ewangelią?

Bp Leszek Leszkiewicz – biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet