Czy jestem na drodze do świętości? Uroczystość Wszystkich Świętych

Nie wolno nam łudzić się, że do Nieba wejdziemy ukryci w tłumie stu czterdziestu czterech tysięcy opieczętowanych, o których opowiada Apokalipsa. Do tej wspólnoty nie wchodzi się przez przypadek. Tu może być tylko ten, kto „przychodzi z wielkiego ucisku i opłukał swoje szaty i we krwi Baranka je wybielił”, kto całym życiem śpiewał: „Błogosławieństwo i chwała i mądrość i dziękczynienie i cześć i moc i potęga Bogu naszemu na wieki wieków”, kto żył duchem ośmiu błogosławieństw.  Innej drogi, nawet dla kapłanów nie ma. Zatem: trzeba podziwiać, podpatrywać i naśladować Świętych oraz pytać samego siebie, czy jestem obecny na tej drodze, przynajmniej dobrą wolą oraz osądem własnego sumienia; czy staram się zakwitnąć świętością tam, gdzie mnie Bóg posadził; czy jak św. Matka Teresa z Kalkuty „przyjmuję wszystko, co Bóg daje i oddaję Mu wszystko, o co poprosi z wielkim uśmiechem”.

W ocenie świata zapewne każdemu z nas można wiele zarzucić, zarówno co do gorliwości i naśladowania Świętych, jak i co do radykalizmu postępowania drogą błogosławieństw np. brak ubóstwa i chciwość; obojętność wobec kłopotów innych i szukanie światowych uciech; oczekiwanie przywilejów i pycha; sknerstwo i niewrażliwość na biedę innych; nieczystość i udawaną pobożność; wyniosłość i trzymanie z możnymi tego świata; robienie kariery na Bogu i Kościele, a nie służba i spalanie się dla Bożej sprawy i chwały.

Niezależnie od osądów i opinii „świata” warto jednak dzisiaj pomyśleć, czy wśród opieczętowanych dla Nieba mam szansę znaleźć siebie, ze swoim dzisiejszym życiem, wiarą, wiernością Sakramentowi Święceń? Warto też zadać sobie pytanie: co muszę jeszcze zrobić, by tego zaszczytu dostąpić, by nie stawiać zapory Bożemu miłosierdziu, które zna moje możliwości, starania i słabości i chce mnie doprowadzić do wspólnoty zbawionych? Pouczamy czasem wiernych, że świętość to normalny styl chrześcijańskiego życia, że to się da zrobić. W seminaryjnej kaplicy „omodliliśmy” naszą strategię realizowania kapłańskiej świętości. Potrafimy powiedzieć w oczy i nie tylko, czego innym brakuje w dążeniu do świętości, do Nieba. Dzisiaj okazja, by pomóc narodzić się świętemu w sobie.  Warto uczynić wszystko co w naszej mocy, aby liczba opieczętowanych w Niebie była kompletna.

Bp Stanisław Salaterski – biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet