Prywatne objawienia w kościelnym przepowiadaniu – ks. Henryk Sławiński

Wprowadzenie

Żyjemy w epoce rozwoju agresywnego sekularyzmu, w którym eliminowane jest z życia publicznego wszystko, co niematerialne czy pozazmysłowe, czego nie da się zmierzyć i policzyć. A jednak wciąż ludzie doświadczają zjawisk, których nie są w stanie wytłumaczyć w sposób naturalny. Ich przyczyny mogą być naturalne, ale jeszcze nierozpoznane przez współczesną naukę, ale mogą też być nadprzyrodzone. Pozytywiści, dla których nie istnieje świat inny od tego, który da się opisać prawami nauk ścisłych, nie przyjmują do wiadomości żadnych zjawisk nadzwyczajnych, a co najwyżej niewytłumaczalne na danym etapie wiedzy.

Kościół jednak stoi na stanowisku integralnej wizji świata, w której jest miejsce zarówno na niebo, jak i na ziemię, na rzeczy widzialne i niewidzialne (por. KKK, n. 184), na wiedzę i na wiarę, co tak często przypomina w ostatnim czasie papież Benedykt XVI. W swoim sławnym wykładzie dla uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, który na skutek bojkotu niewielkiej grupy wykładowców i studentów nie został wygłoszony w planowanym wystąpieniu 17 stycznia 2008 r., papież napisał, że jeśli rozum „ogłuchnie na wielkie przesłanie, które do niego kieruje wiara chrześcijańska i jej mądrość, uschnie jak drzewo, które nie sięga już korzeniami do źródeł życiodajnej wody” (A.M. Valli, Ratzinger na celowniku. Dlaczego go atakują? Dlaczego jest słuchany?, Kraków 2011, s. 131). Rozum, który eliminuje możliwość istnienia istot duchowych oraz zjawisk nadzwyczajnych „«nie staje się większy, lecz mniejszy». W zastosowaniu do naszej europejskiej kultury oznacza to, że – jeśli rozum chce sam się budować na podstawie kręgu własnych argumentacji i na tym, co akurat go przekonuje, oraz z troski o swoją laickość odcina się od korzeni, które zapewniają mu życie – nie staje się przez to bardziej racjonalny i czystszy, ale dekomponuje się i pęka na kawałki”.

Papież jest świadkiem świata „rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Czy człowiek chce czy nie, świat istnieje właśnie jako taki, większy od człowieka. Również w ostatnio ogłoszonym motu proprio, Porta fidei z 11 października 2011 r., zapowiadającym rok wiary (11 X 2012 – 24 XI 2013) papież Benedykt XVI nie omieszkał podjąć tej kwestii. Zauważył, że „Sam ludzki rozum nosi w istocie wrodzoną potrzebę tego, «co wartościowe, nieprzemijalne». Wymóg ten stanowi nieustannie zachętę, trwale wpisaną w serce człowieka, aby wyruszyć w drogę i znaleźć Tego, którego byśmy nie poszukiwali, gdyby nie wyszedł już nam na spotkanie. Wiara zaprasza nas właśnie na to spotkanie i w pełni otwiera” (Porta fidei, n. 10). Bóg jest gwarantem prawdy o świecie, zarówno tej odkrywanej rozumem, jak i tej poznawanej przez wiarę. „Chociaż wiara przewyższa rozum, to jednak nigdy nie może mieć miejsca rzeczywista niezgodność między wiarą i rozumem. Ponieważ ten sam Bóg, który objawia tajemnice i udziela wiary, złożył w ludzkim duchu światło rozumu, nie może przeczyć sobie samemu ani prawda nigdy nie może sprzeciwiać się prawdzie” (KKK, n. 159).

Aby poznać świat takim, jakim on jest musi człowiek kierować się i rozumem i wiarą. Jest to konieczne, bo świat, w którym żyjemy, poznawany przez rozum nie wyczerpuje całej rzeczywistości. Istnieje też świat wymykający się zmysłowemu poznaniu, świat istot duchowych, niecielesnych, które nawiązują osobową komunikację z ludźmi. Są wśród nich zarówno istot duchowe dobre, jak i złe. Jedne i drugie mają wpływ na ludzi. Jedne i drugie mogą być przyczyną zjawisk nadzwyczajnych. Jedne i drugie próbują wciągnąć człowieka w walkę, które trwa. „W ciągu całej historii ludzkości toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęła się ongiś u początku świata i trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana. Wplątany w nią człowiek wciąż musi się trudzić, aby trwać w dobrym i nie będzie mu dane bez wielkiej pracy oraz pomocy łaski Bożej osiągnąć jedności w sobie samym” (KDK, n. 37). W tej walce człowiek może otrzymywać rozmaite sygnały. Człowiek może być adresatem kierowanych do niego objawień, bo, jak zauważa katechizm, „w historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne” (KKK, n. 67). Ale istnieje również inna możliwość: człowiek może paść ofiarą działania złego ducha. Toteż potrzebna jest w tym względzie czujność i roztropność.

Niejednokrotnie duszpasterze konfrontowani są z relacjami o zjawiskach nadzwyczajnych. Zadaniem duszpasterzy jest ich rozpoznawanie i interpretacja oraz takie mówienie o nich, by wierni byli formowani do wiary krytycznej, wiary, która szuka rozumienia i nie zadowala się ani przelotnymi sensacjami, ani egzaltowanymi uniesieniami. Święty Paweł podał regułę, którą należy się kierować: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co dobre – zachowujcie” (1 Tes 5, 19–21).

Niektóre zjawiska nadzwyczajne mogą mieć przyczyny naturalne. Toteż niezbędne jest unikanie skrajnych ocen. Niewłaściwe jest bowiem zarówno dostrzeganie interwencji istot duchowych w każdym niezwykłym zjawisku, jak też negacja istnienia jakichkolwiek pozanaturalnych przyczyn niewytłumaczalnych zjawisk w świecie. Rozumna wiara i posłuszeństwo nauczaniu Kościoła chronią zarówno duszpasterzy, jak i pozostałych wiernych przed popadaniem w skrajności. Jedną z nich jest niebezpieczeństwo deizmu, który wprawdzie dopuszcza istnienie Boga, ale neguje możliwość Jego interwencji w losy świata. Drugą zaś są naiwne zachwyty wszelkimi zjawiskami nadzwyczajnymi i pokusa ukierunkowania swojego życia na poszukiwanie religijnych doznań.

Do najbardziej popularnych zjawisk nadzwyczajnych należą prywatne objawienia. Niekiedy stają się one tematem homilii i kazań. Niezbędne jest jednak respektowanie norm, jakimi rządzi się kościelna posługa słowa. Wszelkie aluzje do prywatnych objawień w przepowiadaniu kościelnym powinny być uzasadnione miejscem i czasem, a nie wyłącznie osobistymi upodobaniami głosiciela słowa. Bóg nie po to interweniuje w ludzki świat, by powodować sensację. On nie chce mieć egzaltowanych widzów swoich dzieł, ale raczej pragnie głęboko wierzących sług, którzy dają wyraz swojej wierze przez posłuszeństwo Bożej woli, przez uznawanie autorytetu Kościoła, którego Głową jest Chrystus, a duszą Duch Święty, oraz przez praktykę miłości na co dzień.

Objawienia prywatne cieszą się niegasnącym zainteresowaniem ludzi. Świadczy o tym między innymi popyt na publikacje im poświęcone. Miejsca prywatnych objawień stają się często celem ożywionego ruchu pielgrzymkowego. Toteż wierni mają prawo otrzymać od swoich duszpasterzy teologiczny komentarz na ten temat, by nie być skazanymi wyłącznie na relacje sensacyjne przekazywane w mediach czy w potocznych rozmowach. Momentem, w którym duszpasterze najczęściej podejmują funkcję teologizowania jest wciąż przepowiadanie słowa, które pozostaje na służbie Objawienia Bożego: służy wiernemu przekazywaniu apostolskiego depozytu wciąż nowym pokoleniom, a także postępowi w rozumieniu go. „Dzięki pomocy Ducha Świętego w życiu Kościoła może wzrastać rozumienie zarówno rzeczywistości, jak też słów depozytu wiary”. Trzeba bowiem pamiętać, że chociaż Objawienie Boże przekazane ludziom w Chrystusie „zostało już zakończone, to nie jest jeszcze całkowicie wyjaśnione”2 i zadaniem chrześcijan jest ciągłe, podejmowane wciąż na nowo, wnikanie w jego znaczenie. Zadaniu temu służą między innymi uznane przez Kościół prywatne objawienia. Ich miejsce i rola w przepowiadaniu kościelnym nie zostały dotychczas omówione w powojennej homiletyce. Niniejsza publikacja służy uzupełnieniu tego braku.

Zwrotu „przepowiadanie kościelne” będziemy używali tu w szerokim rozumieniu, bez wyodrębniania w nim poszczególnych jednostek prze powiadania, jakimi są: homilia, kazanie i konferencja. W odniesieniu do wszelkiego przepowiadania Kościoła, które należy do jego nauczycielskiej misji, II Sobór Watykański podał wiążącą regułę: „Trzeba więc, aby całe nauczanie kościelne, tak jak sama religia chrześcijańska, żywiło się i kierowało Pismem Świętym. Albowiem w księgach świętych Ojciec, który jest w niebie spotyka się miłościwie ze swymi dziećmi i prowadzi z nimi rozmowę”. Pismo Święte stanowi duszę przepowiadania, podobnie jak całej teologii. Jest ono najważniejszym źródłem przepowiadania. Ale przepowiadanie kościelne ma do dyspozycji bardzo bogate tworzywo: uwzględnia znaki czasu oraz ludzkie doświadczenia, niepokoje i pytania. Wśród nich są też treści prywatnych objawień.

Tok refleksji wyznaczony będzie następującymi etapami. Najpierw omówione będzie znaczenie terminu „prywatne objawienia”, potem prywatne objawienia w relacji do źródeł kościelnego przepowiadania, a następnie prywatne objawienia jako doświadczenie ludzkie i tworzywo przepowiadania kościelnego. Finalnym etapem refleksji będą kwestie formalne dotyczące objawień prywatnych jako tworzywa przepowiadania kościelnego. Całość zwieńczona będzie krótkim podsumowującym zakończeniem.

  1. Znaczenie terminu „prywatne objawienia”

Objawienie prywatne (łac. revelatio privata) to sformułowanie stosowane w teologii na określenie doświadczeń pojedynczych osób, które po zakończeniu powszechnego i oficjalnego Objawienia otrzymały od Boga nadprzyrodzone wizje lub przesłania. Takie określenie objawień prywatnych odróżnia je od subiektywnych doznań psychicznych oraz od wymykających się poznaniu naukowemu zjawisk, których autorstwo jest nieokreślone. Autorem objawień prywatnych, podobnie jak objawienia publicznego, jest sam Bóg. Tylko On może ingerować w świat w sposób bezpośredni. Nikt poza Nim nie ma zależnej tylko od własnej woli możliwości ingerowania w świat przez objawienia, czyli „ingerencji w świat w sensie rewelacjonistycznym”, jak to określa teologia fundamentalna. Celem owych ingerencji Boga w świat i ludzką historię jest przypomnienie zbawczej woli w sposób dostępny dla adresatów żyjących w określonym czasie i środowisku kulturowym.

Adresatem prywatnych objawień jest określony człowiek bądź stanowiąca pewną całość grupa osób, określana też mianem „jednostki grupowej”, żyjący w okresie po śmierci ostatniego z apostołów. Albowiem moment śmierci ostatniego z Apostołów określa finalny etap Objawienia publicznego. Bóg jednak nie przestał być jedynym suwerenem losów świata. Będąc wszechmocnym, może nadal przekazywać poszczególnym osobom ważne orędzia dla nich i dla świata i faktycznie zdarzały się w historii tak zwane objawienia prywatne, z których część została nawet uznana przez autorytet Kościoła. I tylko te bierzemy pod uwagę w niniejszym opracowaniu.

Atrybut „prywatne” przy nazwie „objawienia” służy wyraźnemu odróżnieniu takowych nadprzyrodzonych doświadczeń od Objawienia publicznego, oznaczającego działanie objawiające Boga, skierowane do całej ludzkości, które zostało utrwalone w formie literackiej w dwóch częściach Biblii: w Starym i w Nowym Testamencie. Nie oznacza to jednak, że objawienia prywatne dotyczą tylko osób, do których zostały skierowane, ponieważ w całej historii zbawienia Bóg właśnie przez pojedyncze osoby odsłaniał swoją zbawczą wolę najpierw wobec narodu wybranego, a od czasów Jezusa Chrystusa – wobec całej ludzkości. Z tego względu, że Bóg chce „uświęcić i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył”, przeto również wszelkiego rodzaju interwencje Boga w życie poszczególnych osób nie są przeznaczone wyłącznie dla ich osobistego dobra, ale mają służyć dobru całej społeczności Ludu Bożego. Można więc powiedzieć, że poszczególne osoby, będące adresatami prywatnych objawień, otrzymują – jako zadanie do wypełnienia – profetyczną misję wobec Kościoła.

Sama forma objawień prywatnych jest zróżnicowana. Do ich kategorii zalicza się, obok głosów wewnętrznych i zjawień związanych z określonym orędziem, także wizje mistyczne i sny również związane z określonymi treściami nadprzyrodzonymi. Przy czym znaki zewnętrzne, które towarzyszą owym zjawiskom mają znaczenie drugorzędne, są jedynie kanwą objawienia.

Ponieważ ze swej istoty treść owych prywatnych objawień nie należy do depozytu wiary (łac. depositum fidei) strzeżonego i przekazywanego przez Kościół – od czasów apostolskich aż do naszych czasów i przez kolejne pokolenia aż po paruzję – nie przysługuje im żadna moc wiążąca. To znaczy, że nikt z uczniów Chrystusa nie jest zobowiązany w nie wierzyć, bo od tej wiary nie zależy zbawienie wieczne. W celu ochrony osób wierzących przed treściami błędnymi i szkodliwymi, nauczyciele wiary – biskupi, pozostający w jedności z biskupem Rzymu i wraz z nim tworzący Urząd Nauczycielski Kościoła – mają obowiązek rozeznawania prawdziwości treści przekazywanych w objawieniach prywatnych. Ale również wierni, idąc za zmysłem wiary (łac. sensus fidei), kierowanym przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umieją „rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła”.

Objawienia prywatne są rozważane w teologii zawsze w relacji do publicznego Objawienia Bożego (łac. revelatio publica). Podstawowym kryterium rozeznania jest zgodność z objawieniem publicznym. Rolą objawień prywatnych jest bowiem pomoc w pełniejszym przeżywaniu objawienia publicznego, które zostało dane ludziom w pełni i ostatecznie w Jezusie Chrystusie. Służą one zatem jedynie aktualizacji objawienia publicznego w zmieniających się epokach historycznych. Natomiast nie jest ich zadaniem merytoryczne uzupełnianie bądź poprawianie objawienia publicznego. Oznacza to, że nie wnoszą one niczego istotowo nowego do Objawienia chrześcijańskiego. „Wiara chrześcijańska nie może przyjąć «objawień» zmierzających do przekroczenia czy poprawienia Objawienia, którego Chrystus jest wypełnieniem”. Za świętym Tomaszem z Akwinu można przyjąć, że prywatne objawienia nie podają żadnej nowej prawdy wiary, ale mają znaczenie praktyczne.

Ostrożność zachowywana w podejściu do prywatnych objawień i akcentowanie ich merytorycznej ograniczoności względem objawienia publicznego nie powinny przeobrażać się w ich ignorowanie. Takie ujęcie byłoby równoznaczne z bagatelizowaniem znaków czasu. Tymczasem, według ojców II Soboru Watykańskiego, „Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie. Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości”.

Na przestrzeni dziejów Kościół okazywał wielokrotnie wrażliwość na Boże interwencje przez objawienia prywatne i wyciągał z nich wnioski, dążąc do ożywienia i pogłębieniu życia religijnego wiernych. Najwyraźniejszą formą pośredniego potwierdzenia autentyczności objawień prywatnych i wyeksponowania przez Kościół ich treści było upamiętnienie ich w modlitwach liturgicznych albo też w nabożeństwach ludowych bądź we wznoszonych sanktuariach. Dalszą formą potwierdzenia autentyczności objawień prywatnych są także beatyfikacje bądź kanonizacje ich adresatów, bo w ten sposób potwierdzona zostaje prawdomówność i wiarygodność owych błogosławionych i świętych19. Aczkolwiek trzeba tu dodać, że nikt nie jest wynoszony do chwały ołtarzy tylko z tego powodu, że stał się adresatem objawień prywatnych.

Objawienia prywatne są przedmiotem zainteresowania teologów duchowości i teologów badających fundamenty wiary katolickiej. Nierzadko treści tych objawień i towarzyszące im wydarzenia stają się też przedmiotem zainteresowania kaznodziejów, wykorzystujących je w swojej posłudze przepowiadania.

  1. Prywatne objawienia a źródła kościelnego przepowiadania

Już na początku niniejszej refleksji trzeba podkreślić, że przepowiadanie kościelne nie jest prywatnym przedsięwzięciem mówcy. Jest ono zawsze funkcją publiczną i reprezentacyjną, wykonywaną w imieniu i w łączności z Chrystusem i Kościołem. Toteż osoba realizująca misję przepowiadania jest sługą Chrystusa i Kościoła i tak jest postrzegana przez słuchaczy. Nie może więc prywatyzować posługi słowa, nie może głosić tego, co chce. Głoszone słowo nie jest bowiem jego. To on jest sługą Słowa i sługą Kościoła. Słuszne jest więc przypomnienie przez Kongregację ds. Duchowieństwa, że głosiciel słowa Bożego „nie powinien stwarzać Ewangelii żadnych przeszkód” ani „hołdować ludzkiej mądrości”. Nie powinien też „eksponować subiektywnych doświadczeń, które mogłyby przyćmiewać samą Ewangelię. Boże słowo nigdy nie może być przedmiotem instrumentalizacji! Wprost przeciwnie: «kapłan powinien rozwijać wielką zażyłość ze Słowem Bożym […], powinien być pierwszym ‘wierzącym’ w Słowo, w pełni świadomym, że słowa jego posługi nie są jego, lecz należą do Tego, który go posłał. Nie jest on panem Słowa, lecz jest jego sługą»”. Oznacza to, że musi głosić słowo Boże interpretując je tak, jak naucza Kościół, a więc z uwzględnieniem Tradycji i Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.

W dokumencie pt. Kapłan głosiciel słowa, szafarz sakramentów i przewodnik wspólnoty w drodze do trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa (19.03.1999) wspomniana kongregacja wypowiedziała się wprost na temat źródeł przepowiadania kościelnego: „Jest zrozumiale, że głównym źródłem przepowiadania powinno być Pismo Święte, stanowiące źródło medytacji i osobistej modlitwy oraz zgłębiane poprzez studium odpowiedniej literatury. Duszpasterskie doświadczenie uczy, że moc i wymowa świętego tekstu głęboko porusza słuchaczy. Pisma Ojców Kościoła i innych wielkich pisarzy Tradycji pomagają nam zgłębiać objawione słowo i przybliżać je wiernym […]. Również pedagogia, z jaką Kościół i czyta i interpretuje słowo Boże w różnych okresach roku liturgicznego, powinna stanowić punkt odniesienia w przygotowywaniu kazań”. Na podstawie tej wypowiedzi i innych licznych dokumentów Urzędu Nauczycielskiego Kościoła dotyczących tej kwestii, można stwierdzić, że podstawowym źródłem przepowiadania kościelnego jest orędzie zbawcze zawarte w tekstach Pisma Świętego, w misteriach celebrowanych przez Kościół w roku liturgicznym, a także w Tradycji i dokumentach Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.

Treścią zaś przepowiadania opartego na wspomnianych źródłach mają być prawdy wiary, czyli to, w co należy wierzyć, aby osiągnąć życie wieczne (łac. credenda) oraz zasady życia chrześcijańskiego, czyli to, co należy czynić, aby osiągnąć życie wieczne (łac. agenda). Wszystkie inne treści mają być podporządkowane tym zasadniczym, czyli służyć ich wyeksponowaniu, a nie zaciemnianiu. Ponadto cechą przepowiadania kościelnego jest systematyczne i integralne przybliżanie wiernym całości orędzia ewangelicznego interpretowanego w nauczaniu Kościoła. Zdaniem papieża Benedykta XVI nawet w celebracjach liturgicznych, „jest wskazane, by wychodząc od trzyletniego cyklu lekcjonarza, przedstawiano wiernym w sposób właściwy homilie tematyczne, w których omówiono by w ciągu roku liturgicznego wielkie zagadnienia wiary chrześcijańskiej. Treść do nich należy czerpać w sposób pewny z Magisterium w oparciu o cztery «filary» określone przez Katechizm Kościoła Katolickiego i niedawno ogłoszone Kompendium, a więc: wyznanie wiary, celebracja misterium chrześcijańskiego, życie w Chrystusie, modlitwa chrześcijańska”.

Treść prywatnych objawień jest bardzo fragmentaryczna. Nie przedstawia całego depozytu powierzonego przez Boga Kościołowi. Toteż fragmentu doktryny nie można przedstawiać ani eksponować tak, jakby była całością. Gdy jakieś objawienie prywatne związane jest z wezwaniem do nawrócenia i zmiany postawy moralnej, to również te treści należy traktować jako fragment moralnego nauczania Kościoła i nadawać im odpowiednie proporcje i rangę, jaką zajmują w hierarchii ważności.

Na tę ostatnią kwestię zwrócili uwagę ojcowie II Soboru Watykańskiego. W jedenastym numerze Dekretu o ekumenizmie, Unitatis redintegratio przypomnieli o „o istnieniu porządku czy «hierarchii» prawd w nauce katolickiej, ponieważ różne jest ich powiązanie z zasadniczymi podstawami wiary chrześcijańskiej”. Soborowe wezwanie do uwzględnienia „hierarchii” prawd w nauce katolickiej sugeruje, że prawdy wiary chrześcijańskiej powinny być „raczej wyważane niż wyliczane” (łac. potius ponderetur quam numerentur), albowiem ich znaczenie i „waga” (łac. momentum et „pondus”) zależą od ich powiązania z historią zbawienia i misterium Chrystusa. „Niektóre bowiem prawdy dotyczą „porządku celu” (np. misterium Trójcy Przenajświętszej, Wcielenia Słowa i Odkupienia, życia wiecznego), inne natomiast dotyczą „porządku środków” zbawienia (np. prawdy o liczbie siedmiu sakramentów, o samej strukturze hierarchicznej Kościoła, o sukcesji apostolskiej, o prymacie Biskupa Rzymu i inne)”.

Fundamentalnymi prawdami chrześcijaństwa, w odniesieniu do których muszą być rozpatrywane wszystkie inne są dwie prawdy: o Trójcy Świętej i o Wcieleniu Syna Bożego dla nas i dla naszego zbawienia. One stoją na szczycie organicznego i zhierarchizowanego orędzia chrześcijańskiego i wyznaczają istotną treść przepowiadania. Im też muszą być podporządkowane wszelkie inne prawdy. Tak więc, treści przekazywane w objawieniach prywatnych mogą być wykorzystywane w przepowiadaniu kościelnym jedynie z uwzględnieniem hierarchii prawd wiary.

Nieprzestrzeganie tej zasady przez kaznodzieję jest symptomem jego subiektywizmu religijnego i prywatyzacji wiary, które wyrażają się w akcentowaniu niektórych prawd wiary przy jednoczesnym pomijaniu innych. Postawa taka łączy się najczęściej z kwestionowaniem hierarchicznej struktury Kościoła i – wyrażanym implicite bądź explicite – nieposłuszeństwem wobec Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. Takie zaś subiektywne przepowiadanie traci przywilej kościelności, przywilej partycypowania w autorytecie Kościoła. Istotną cechą przepowiadania kościelnego jest bowiem to, że żaden głosiciel słowa nie wypełnia tego zadania we własnym imieniu, ale jest cząstkowym podmiotem posługi słowa, którą sprawuje Kościół, powołany do istnienia i posłany przez Chrystusa. A Bóg w swym działaniu nie zaprzecza samemu sobie. Jeśli więc nawet sam kaznodzieja otrzymałby od Boga prywatne objawienia albo stał się duchowym kierownikiem adresata takowych objawień, to i tak, podejmując publiczną funkcję kościelnego przepowiadania, musiałby respektować hierarchię prawd wiary i podporządkować otrzymane treści obiektywnemu orędziu, którego stróżem i głosicielem jest Kościół.

Wierni mają prawo, aby słowo, którego słuchają, nie było nigdy postrzegane jako „prywatna własność” kaznodziei albo wspólnoty, w której głoszą. O potrzebie zachowywania dyscypliny w tym względzie przypomniała Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w Instrukcji Redemptionis sacramentum (25.03.2004): „Ze swojej strony lud chrześcijański ma prawo, aby biskup diecezjalny czuwał nad tym, iżby w dyscyplinę kościelną nie wkradły się nadużycia, zwłaszcza jeśli chodzi o posługę słowa, sprawowanie sakramentów i sakramentaliów, kult Boga i świętych”. Ze względu na prawo wiernych do otrzymania zbawiennego pokarmu słowa Bożego, a nie trucizny herezji, kaznodzieje nie powinni pozbawiać swej posługi głębokiego znaczenia, zniekształcając depozyt wiary przez dowolne zmiany, pominięcia lub też dodatki. Każdy, kto otrzymał od Kościoła misję głoszenia słowa Bożego, powinien weryfikować, czy respektuje prawo wiernych, którzy z zaufaniem powierzają mu siebie z przekonaniem, że dla ich dobra głosi on prawowiernie to, czego Kościół z mandatu Chrystusa naucza. W celu zapewnienia prawa wiernych do słuchania głosu Kościoła obowiązkiem biskupa kierującego powierzonym mu Kościołem partykularnym „jest rządzenie, korygowanie, pobudzanie, a czasami nawet karcenie”.

Przepowiadanie kościelne nie traci żadnych istotnych treści wówczas, gdy kaznodzieje nie powołują się na prywatne objawienia. Ponieważ wierni nie mają obowiązku korzystać z pomocy dostarczanej przez prywatne objawienia, toteż głosiciele słowa nie mają obowiązku do nich nawiązywać! Aczkolwiek nie należy ich lekceważyć, bo w każdej epoce dany jest Kościołowi charyzmat proroctwa, który należy badać, zgodnie z wezwaniem św. Pawła: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie” (1 Tes 5, 19–21).

Prywatne objawienia stanowią pomoc w lepszym zrozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w aktualnej epoce, w rozumieniu znaków czasu i w odnajdywaniu właściwych odpowiedzi na nie w świetle wiary. W ten sposób „Duch Boży daje tu nowy impuls dla życia Kościoła, który nie może być łatwo wydedukowany przez teologów z depozytu wiary” albo też nie został wystarczająco wyeksponowany w teologii i w praktyce życia Kościoła. Roztropne badanie i rozważanie treści objawień prywatnych jest wyrazem wiary w potęgę Boga, który, realizując swoją ekonomię zbawczą, może w każdym momencie historycznym zwrócić uwagę ludzi na to, co jest istotne dla ich zbawienia.

  1. Prywatne objawienia jako doświadczenie ludzkie i tworzywo przepowiadania kościelnego

Istnieje też antropologiczny argument za tym, by nie lekceważyć objawień prywatnych. Jest nim to, że składają się one na ludzkie doświadczenie i ludzką historię i jako takie są tematem rozmów. Miejsca zaś, w których się zdarzyły, stają się nierzadko celami pielgrzymek: najpierw prywatnych, a potem i publicznych, akceptowanych i popieranych przez władze kościelne, po stwierdzeniu przez nie, że dane objawienia prywatne nie sprzeciwiają się katolickiej wierze i moralności.

Przepowiadanie Kościoła rozumiane jako interpretacja ludzkich doświadczeń w świetle słowa Bożego i nauczania Kościoła nie powinno okrywać milczeniem tematów, które do głębi poruszają wiernych i o których między sobą rozmawiają, oczekując autorytatywnej wypowiedzi swoich duszpasterzy. Już w czasie trwania obrad II Soboru Watykańskiego w instrukcji Inter oecumenici Stolica Apostolska zwróciła uwagę na to, że przepowiadanie słowa Bożego powinno uwzględniać potrzeby słuchaczy. Jako doświadczenie ludzkie, które porusza społeczność wierzących, objawienia prywatne mogą zyskać i faktycznie zyskują swoją interpretację na ambonie, nawet w przepowiadaniu najwyższego autorytetu w Kościele, jakim jest papież, czego przykładem są homilie papieża Benedykta XVI wygłoszone 15 września 2008 r. w Lourdes i 13 maja 2010 r. w Fatimie. Papież nawiązywał w nich do ludzkiego doświadczenia bliskości Boga i doświadczeń, jakie stały się udziałem Bernadety Soubirous w Lourdes oraz trojga dzieci: Hiacynty, Franciszka i Łucji w Fatimie. I tak w Lourdes, papież mówił w homilii:

„Tutaj w Lourdes, w trakcie objawienia, które miało miejsce w środę 3 marca 1858 r., Bernadeta w szczególny sposób kontemplowała ten uśmiech Maryi. Był on pierwszą odpowiedzią, jaką Piękna Pani dała małej widzącej, która pragnęła dowiedzieć się, kim jest. Zanim, kilka dni później, Maryja przedstawiła się Bernadecie jako «Niepokalane Poczęcie», dała jej najpierw poznać swój uśmiech, który był najwłaściwszym wstępem do objawienia jej swojej tajemnicy. […] W uśmiechu Najświętszej Panny ukryta jest, w sposób tajemniczy, siła, która pozwala nadal toczyć walkę z chorobą i walczyć o życie. U Niej także znajdujemy łaskę pozwalającą bez lęku czy żalu pogodzić się z opuszczeniem tego świata, wtedy, gdy taka jest wola Boża. Jak niezwykle trafną intuicję miał Dom Jean-Baptiste Chautard […], który w «Duszy apostolstwa» zalecał żarliwym chrześcijanom częstą «wymianę spojrzeń z Najświętszą Maryją Panną»! Tak więc szukanie uśmiechu Maryi nie jest pobożną dziecinadą, lecz […] pragnieniem […] tych, którzy osiągnęli największą dojrzałość duchową i umieją wyraźnie uznać swoją słabość i nędzę przed Bogiem”.

Papież nawiązał do szczegółu z objawień w Lourdes i wykorzystał go wyjaśniając fragment Magnificat Maryi: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1, 46–47). W interpretacji Benedykta XVI zewnętrznym wyrazem radości przepełniającej serce Maryi był Jej uśmiech, którym dzieli się z nami, podobnie, jak dzieli się z nami swoją radością: „Za każdym razem, kiedy odmawiamy Magnificat, stajemy się świadkami Jej uśmiechu”.

Z kolei w Fatimie, w kontekście kończącego się Roku Kapłańskiego (2009/2010) papież podkreślił swoją empatyczną jedność ze świadkami objawień: „przybyłem do Fatimy z tymi samymi uczuciami, jakie żywili błogosławieni Franciszek i Hiacynta oraz Służebnica Boża Łucja, aby zawierzyć Matce Bożej intymne wyznanie, że «kocham», że Kościół i kapłani «kochają» Jezusa”. Kontynuując ten wątek w dalszej części homilii, papież nie zawahał się zacytować głębokie, mistyczne wyznania adresatów prywatnych objawień. „Hiacynta zawołała: «Tak się cieszę, że mogę powiedzieć Jezusowi, że Go kocham! Kiedy Mu to mówię wiele razy, wydaje się, że mam ogień w piersi, który mnie jednak nie pali». A Franciszek powiedział: «To, co mi się najbardziej podobało, to było widzenia Naszego Pana w tym świetle, które Nasza Pani umieściła nam na piersi. Tak bardzo kocham Boga» (Pamiętnik Siostry Łucji, I, 42 i 127)”.

Ponadto papież wskazał na związek prywatnych objawień z Bożym działaniem w historii ludu wybranego: „Człowiek może rozpętać cykl śmierci i terroru, ale nie może go zatrzymać… W Piśmie Świętym często widać, że Bóg poszukuje sprawiedliwych, aby ocalić miasto ludzkie i to samo czyni tutaj w Fatimie, kiedy pyta: «Czy chcecie ofiarować się Bogu, by znosić wszelkie cierpienia, które On zechce na was zesłać w akcie zadośćuczynienia za grzechy, przez które jest obrażany i jako błaganie o nawrócenie grzeszników?» (Pamiętniki Siostry Łucji, I, 162)”. Na zakończenie homilii Benedykt XVI jeszcze raz nawiązał do treści objawień i powiedział: „Oby te siedem lat, które dzielą nas od stulecia objawień, przyspieszyło zapowiadany triumf Niepokalanego Serca Maryi ku chwale Trójcy Przenajświętszej”.

Papież Benedykt XVI, uznawany współcześnie za największy autorytet wśród teologów, dał przykład, że nie należy lekceważyć objawień prywatnych, ale należy odkrywać w nich znaki czasu. Jednocześnie papież podał paradygmat integrowania prywatnych objawień z tekstami biblijnymi proklamowanymi podczas celebracji liturgicznej sprawowanej w danym momencie i miejscu. Papież nie podkreślał sensacyjności wydarzeń, ale ich ścisły związek z działaniem Boga opisanym w tekstach Pisma Świętego, którego słuchanie rodzi zbawczą wiarę. Pozytywną stroną takiego przepowiadania jest mówienie o Bogu, jako kimś bliskim ludziom, kogo można nadal doświadczać w swoim codziennym życiu, zwłaszcza w czasie liturgii i podczas modlitwy.

Innego przykładu wykorzystania prywatnych objawień jako wpisanego w historię doświadczenia ludzkiego dostarczył biskup Józef Zawitkowski w homilii wygłoszonej 15 sierpnia 2002 r. w 125. rocznicę objawień maryjnych w Gietrzwałdzie. Najpierw wyjaśnił istotę Objawienia publicznego, następnie wyjaśnił znaczenie objawień prywatnych, osadził homilię w kontekście historyczno-kulturowym, a następnie w swojej poetyckiej konwencji nawiązał do szczegółów wydarzenia:

„Justysia Szafryńska zdawała egzamin / z katechizmu przed I Komunią świętą. / Nieśmiałe to dziecko, / a wiem, że modliła się szczerze / do Najświętszej Panny. / Odeszła z mamą / ledwie kilka kroków od plebanii, / a z wieży kościelnej / odezwał się dzwon na Anioł Pański. / Była godzina 21 00. / Zachodziło słońce. / Mama z córą / odmówiły pobożnie modlitwę, / ale Justynka stała nieruchoma, / wpatrzona w pobliski klon. / Czekajcie no, matulu, / aż zobaczę, / co to takiego białego na klonie? Co tam widzisz? / Widzę siedzącą na złotym / perłami wysadzonym tronie / Piękną Panią w białej sukni, / z długimi jaśniejącymi włosami, które Jej spadają na ramiona […]. / Było to 27 czerwca / o godzinie 9 wieczorem […]. | W przeddzień I Komunii świętej, / to jest 30 czerwca / poprosiłem Justynkę / – mówi do nas / ks. Proboszcz A. Wachsel: / Spytaj Panią, gdy się ukaże, / czego od nas żąda? / Tym razem Pani była / bez Dzieciątka i bez Aniołów. / Na pytanie Justynki: / Czego od nas żądasz, Pani? / Pani odpowiedziała: / Chcę, abyście codziennie / odmawiały Różaniec”.

Kaznodzieja opisał sytuację narodu polskiego narażonego na germanizację, a także kontekst sytuacyjny objawień oraz, pokrótce, losy uczestników objawień w Gietrzwałdzie. Podkreślił, że Matka Boża przemówiła w języku polskim i wieloma tytułami wychwalał Maryję, nawiązując do Jej Magnificat (por. Łk 1, 49).

Relację między podstawowym źródłem przepowiadania kościelnego czyli tekstami świętymi z jednej strony, a objawieniami prywatnymi – z drugiej można porównać do relacji między liturgią a nabożeństwami ludu Bożego. Pobożność ludowa jest podporządkowana celebracjom liturgicznym. O ile liturgia dostarcza wierzącym środków zbawienia i stanowi szczyt całej działalności Kościoła, o tyle praktykowanie nabożeństw ludowych nie ma takiego doniosłego znaczenia dla ludzkiego zbawienia. Nabożeństwa te spełniają pozytywną rolę w codziennym życiu wiarą jako „publiczne lub prywatne formy pobożności chrześcijańskiej, które chociaż nie są częścią liturgii, to jednak zgadzają się z nią, respektując jej ducha, normy i rytm”. Gdyby pobożność ludowa dominowała nad liturgią, byłaby wypaczoną pobożnością.

Podobnie można powiedzieć o relacji treści objawień prywatnych do treści tekstów świętych będących źródłem przepowiadania. Jeśli te pierwsze dominowałyby nad drugimi, mielibyśmy do czynienia z przepowiadaniem wypaczonym. Podejmowanie treści objawień prywatnych w przepowiadaniu kościelnym nie jest w ogóle konieczne. Nie trzeba jednak robić z nich żadnego tabu. Objawienia prywatne mogą znaleźć się w przepowiadaniu jako jego tworzywo. Podobnie jak tworzywem tym są na przykład komentarze egzegetyczne i liturgiczne, życiorysy, informacje o ludzkim życiu i o wydarzeniach lokalnych i globalnych, a także notatki prasowe, opracowania publicystyczne, przysłowia, wiersze, pieśni, filmy i teksty z literatury pięknej, nie wykluczając legend – o ile są wyrazem mądrości ludzkiej i poszukiwań prawdy, i o ile służą wyeksponowaniu zbawczego orędzia proklamowanego w czytaniach biblijnych. Tak więc objawienia prywatne mogą być tworzywem przepowiadania kościelnego, z tym zastrzeżeniem, że pozostaną one podporządkowane źródłom przepowiadania, jakimi są teksty święte. To poprzez nie, to jest poprzez Pismo Święte i żywą Tradycję Kościoła pod kierunkiem Ducha Świętego możliwe jest spotkanie z Chrystusem.

  1. Kiedy i jak wykorzystywać objawienia prywatne jako tworzywo przepowiadania kościelnego

Wobec powyższego pozostaje więc jeszcze powiedzieć, kiedy i jak można wykorzystywać objawienia prywatne jako tworzywo przepowiadania kościelnego. Należy wskazać przede wszystkim na genius loci et genius temporis, to znaczy okoliczności miejsca i czasu przepowiadania. Tak więc okolicznością pozwalającą na nawiązanie do prywatnych objawień może być miejsce posługi słowa, w którym znajduje się sanktuarium albo jakaś figura bądź obraz upamiętniający objawienia prywatne. Przykładem takich miejsc jest kaplica sióstr z Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Paray le Monial, gdzie żyła „Święta Małgorzata Maria Alacoque (zm. 1690), której Pan wielokrotnie objawiał bogactwa swego Serca”, a także sanktuaria maryjne, na przykład w Lourdes, w Fatimie, La Salette.

Inną okolicznością usprawiedliwiającą nawiązanie do prywatnych objawień w przepowiadaniu kościelnym jest to, że zostały one uznane i utrwalone w Kościele przez wspomnienie w roku liturgicznym. Do takich objawień należą między innymi: wspomniane wyżej te, które miały miejsce w Paray le Monial, przyczyniając się do rozwoju kultu Serca Pana Jezusa, a także objawienia, które zainspirowały wprowadzenie Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa oraz objawienia maryjne w Lourdes i w Fatimie, których wspomnienie zostało wpisane do kalendarza liturgicznego. W Kościołach lokalnych i we wspólnotach zakonnych jest jeszcze wiele innych obchodów inspirowanych prywatnymi objawieniami.

Jeszcze inną okolicznością usprawiedliwiającą wykorzystanie prywatnych objawień jako tworzywa przepowiadania jest wyjaśnienie praktyk pobożnych, takich jak: nabożeństwo dziewięciu pierwszych piątków miesiąca czy nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca albo też zwyczaj zamawiania tak zwanych Mszy św. gregoriańskich. Trudno wyjaśnić tę praktykę bez odwołania się do prywatnych objawień i pobożnych praktyk ludu Bożego. Można też wspomnieć prywatne objawienia, gdy odegrały one decydującą rolę w nawróceniu świadków wiary, na przykład założycieli zgromadzeń zakonnych. Według wspomnianego wyżej dokumentu Kongregacji ds. Duchowieństwa, pt. Kapłan głosiciel słowa…, „rozważanie życia świętych – wypełnionego własną walką i heroizmem – zawsze rodziło obfite owoce w duszach wiernych. Także chrześcijanie naszych czasów, zagrożeni przykładami złego postępowania i kłamliwymi teoriami, potrzebują wzorców życia heroicznie oddanego Bogu i, przez Boga, innym ludziom”.

W przepowiadaniu słowa Bożego należy wyjaśniać wiernym, że nikt nie potrzebuje ani nie powinien pragnąć prywatnych objawień. Pan Jezus sam powiedział: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). To, co najważniejsze, czyli nasze zbawienie osiągamy nie na podstawie widzeń i nadprzyrodzonych doznań, ale na podstawie wiary w słowo Boga, który wciąż do nas mówi, przede wszystkim w liturgii Kościoła. Jak zauważyli ojcowie II Soboru Watykańskiego, „Bóg, który niegdyś przemówił, rozmawia bez przerwy z Oblubienicą swego Syna ukochanego, a Duch Święty, przez którego żywy głos Ewangelii rozbrzmiewa w Kościele, a przez Kościół w świecie, wprowadza wiernych we wszelką prawdę oraz sprawia, że słowo Chrystusowe obficie w nich mieszka (por. Kol 3, 16)”.

I chociaż pragnienie ujrzenia oblicza Boga jest głęboko zakorzenione w sercu człowieka – co tak dobrze wyraził psalmista, wołając: „Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego: kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?” (Ps 42, 3) – to trzeba dopowiedzieć wraz z Benedyktem XVI, że Bóg ma moc dotarcia do głębi naszego jestestwa tak, że człowiek może w swej duszy otrzymać Jego łagodny dotyk. „W tym celu potrzebna jest wewnętrzna czujność serca, której przez większą część czasu nie mamy z powodu silnego nacisku rzeczywistości zewnętrznej oraz obrazów i trosk wypełniających duszę. Tak! Bóg może do nas dotrzeć, ofiarowując siebie naszej wizji wewnętrznej”.

Tak więc nawiązanie do prywatnych objawień w przepowiadaniu kościelnym powinno być uzasadnione miejscem, czasem bądź też wyżej wymienionymi okolicznościami, a nie jedynie subiektywnymi inklinacjami głosiciela. Ponadto jakiekolwiek nawiązania do tych objawień powinny być pozbawione elementów sensacyjnych, które nie dotyczą istoty ewangelicznego orędzia, a jedynie wywołują u słuchaczy bezpłodną egzaltację. Ewentualne wzmiankowanie prywatnych objawień powinno służyć wyrażeniu prawdy o Bożej Opatrzności i rządach Boga nad światem, a także uwydatnić niektóre prawdy wiary, wskazując na ich historyczną aktualność albo też szczególną potrzebę w danym czasie. Prywatne objawienia mogą spełniać funkcję profetycznego znaku, eksponując żywotność ewangelicznego orędzia i pilną potrzebę wprowadzania go w życie. W tym sensie mogą służyć jako pomoc do pogłębionego rozumienia samo-objawienia się Boga w historyczno-zbawczym wydarzeniu Jezusa Chrystusa. Dopiero bowiem w procesie historycznego rozwoju prawdy wiary zyskują swoje pełne znaczenie.

Ponadto należy pamiętać, że przepowiadanie kościelne jest zwiastowaniem Dobrej Nowiny, a nie głoszeniem kasandrycznych gróźb. Warto zauważyć, że ani apokaliptyczne teksty biblijne, ani akceptowane przez Kościół prywatne objawienia nie zawierają enuncjacji o końcu świata ani kategorycznej wizji przyszłości. Istotna w nich jest interpretacja aktualnej w danym czasie sytuacji Kościoła oraz to, że Bóg jest Suwerenem historii świata. A zatem bieg wydarzeń nie jest przypadkiem, lecz zależy od postawy ludzi względem woli Bożej. Myśl tę podkreślił niemiecki teolog i wieloletni współpracownik Kongregacji Nauki Wiary, Leo Scheffczyk (1920–2005) w swoim komentarzu do objawień w Fatimie. Jego zdaniem orędzie fatimskie da się zamknąć w jednym zdaniu, wypowiedzianym podczas trzeciego objawienia się Maryi: „Jeśli uczyni się to, co wam powiedziałam, zostanie uratowanych wiele dusz i nastanie pokój”. Uwaga ta dotyczy wszelkich zapowiedzi dotyczących przyszłości: miejsce niezdrowej ciekawości dotyczącej tego, co przyniesie przyszłość, zająć powinno dążenie do życia w danej chwili zgodnie z wolą Bożą objawioną ludziom i przekazywaną w depozycie Kościoła.

Znamienna jest wielka ostrożność znanych mistyków chrześcijańskich wobec objawień prywatnych, a nawet – jak w przypadku św. Teresy z Avila czy św. Jana od Krzyża – wręcz krytyczny stosunek do nich. Klasycznym i ważnym tekstem jest pod tym względem komentarz tego ostatniego do fragmentu Listu do Hebrajczyków (1, 1–2) zamieszczony w Liturgii godzin, a następnie cytowany w Katechizmie Kościoła katolickiego: „Od kiedy Bóg dał nam swego Syna, który jest Jego jedynym Słowem, nie ma innych słów do dania nam. Przez to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz… To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków, wypowiedział już całkowicie, dając nam swego Syna. Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby Go jeszcze pytać lub pragnąłby jakichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa, szukając innych rzeczy lub nowości”. W Chrystusie Bóg powiedział wszystko, co jest istotne „i nie będzie już innego słowa oprócz Niego”.

Każda jednostka kościelnego przepowiadania służy aktualizacji Ewangelii Chrystusa. Z tego względu powinna być, po pierwsze – chrystocentryczna, co wyakcentował papież Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini: „Dla wiernych musi być jasne, że kaznodziei zależy na ukazaniu Chrystusa, który powinien być w centrum każdej homilii”. Po drugie, każda jednostka przepowiadania powinna być eklezjotwórcza, czyli służyć budowaniu jedności Kościoła. Po trzecie – powinna być dobrą nowiną, czyli głoszeniem nadziei zbawienia dla wszystkich grzeszników gotowych do nawrócenia. Przy zachowaniu tych principiów, a także przy uwzględnieniu okoliczności przepowiadania, możliwe jest również wzmiankowanie prywatnych objawień. Natomiast ciągłe oscylowanie wokół problematyki prywatnych objawień, niezależnie od kontekstu przepowiadania, jest zdecydowanie niepożądane i szkodliwe.

***

W historii kaznodziejstwa znane są przykłady kazań świętych mówców, którzy nawiązywali do prywatnych objawień w celu dogłębnego poruszenia słuchaczy i pobudzenia ich do poprawy życia. Jeśli zostali wielkimi to ani ze względu na to, że nawiązywali do prywatnych objawień, ani pomimo, że to czynili, ale przede wszystkim ze względu na świętość życia i pragnienie pociągnięcia jak największej ilości słuchaczy na drogę do świętości. Nawiązania do treści prywatnych objawień były dla nich nie tyle celem samym w sobie, ale jedynie środkiem do przekazania słowa Bożego zapisanego w Piśmie Świętym i przekazywanego w Tradycji Kościoła.

Teologowie, jakimi są głosiciele słowa Bożego, muszą się odznaczać niezbędnym krytycznym stosunkiem do prywatnych objawień, który chroni przed nadmiernym eksponowaniem prywatnych objawień kosztem orędzia biblijnego. Pozwala zarazem nadawać owym objawieniom rangę, jaka im przysługuje. Nie wnoszą one wprawdzie niczego nowego do depozytu zbawczych prawd przekazanych przez Boga Kościołowi, ale mogą pomóc w lepszym rozumieniu jakiejś prawdy należącej do tego depozytu w zmieniających się uwarunkowaniach działalności Kościoła i przypominają prawdę o Bogu, który jest jedynym suwerenem świata. Z tego względu mogą być wspomniane w przepowiadaniu kościelnym, w odpowiednim miejscu i czasie, oraz w taki sposób, by jasna była więź głoszonej prawdy z jedynym wydarzeniem zbawczym Jezusa Chrystusa oraz postęp w rozumieniu go.

Zadaniem głosicieli słowa Bożego jest podejmowanie wysiłków, aby zainteresowanie wiernych prywatnymi objawieniami skierować na jeszcze większe zainteresowanie Objawieniem Bożym zapisanym w Piśmie Świętym i interpretowanym przez Kościół. Według św. Hieronima „nieznajomość Pisma Świętego to nieznajomość Chrystusa”. Wielki uczony nie powiedział tego o prywatnych objawieniach, ale właśnie o słowie Bożym utrwalonym w Piśmie Świętym. Przede wszystkim tymi słowami musi się karmić głosiciel słowa i przekazywać ten pokarm wiernym, bo w nim zawarte są słowa życia wiecznego (por. J 5, 24), zwłaszcza, gdy pokarm ten podawany jest podczas liturgii. „W czytaniach bowiem, które homilia wyjaśnia, Bóg przemawia do swego ludu, ujawnia misterium odkupienia i zbawienia oraz dostarcza wiernym duchowego pokarmu […]. Lud przyswaja sobie to Boże słowo w milczeniu i przez śpiewy […]; nakarmiony tym słowem zanosi modlitwę powszechną w potrzebach całego Kościoła i za zbawienie całego świata”. Słowo Boże i liturgia dają to, czego nie mogą dać prywatne objawienia, to jest udział w zbawieniu. Prywatne objawienia mogą o nim co najwyżej opowiedzieć. Liturgia pozwala go doświadczyć.

Ks. Henryk Sławiński – dr hab., homileta i pedagog, adiunkt w Katedrze Komunikacji Religijnej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie; wykładowca homiletyki w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów oraz Wyższym Seminarium Duchownym Księży Misjonarzy św. Rodziny. Sekretarz Sekcji Homiletów Polskich, członek Koła Współpracowników Komisji Języka Religijnego PAN. Autor kilku książek, wielu artykułów naukowych i publicystycznych, recenzji oraz homilii i kazań.

Artykuł pierwotnie ukazał się w  „Ateneum Kapłańskim” 617 (2012), z. 1, t. 158, s. 7-25. Publikacja na stronie formacja.diecezja.tarnow.pl za zgodą Autora.

Udostępnij Tweet