Homilia pogrzebowa: proklamacja Chrystusa a nie pochwalna mowa żałobna – ks. Henryk Sławiński

W „Ogólnym wprowadzeniu do Mszału rzymskiego z trzeciego wydania Mszału rzymskiego” zawarta jest sugestia, by podczas Mszy św. pogrzebowej z zasady głoszona była homilia. Jednocześnie sugestia ta została uzupełniona przez uwagę, że owa homilia „w żadnym razie nie może przybierać formy pochwalnej mowy żałobnej”1.

 

We wspomnianym wprowadzeniu znajduje się kilka wypowiedzi Świętej Kongregacji Obrzędów na temat homilii, ale tylko w jednym przypadku, właśnie w odniesieniu do homilii głoszonej w celebracji obrzędów pogrzebu, poczynione zostało powyższe zastrzeżenie2. Dlaczego znalazło się ono w księdze liturgicznej? Najwidoczniej dlatego, że głosiciele słowa Bożego mają tendencje do nadawania homilii pogrzebowej formy pochwalnej mowy żałobnej. W przeprowadzonych poniżej refleksjach uzasadnimy, że owa forma koliduje z istotą homilii pogrzebowej jako proklamacji Chrystusa. Tok refleksji wyznaczony będzie następującymi etapami: najpierw omówiona zostanie pochwalna mowa żałobna jako gatunek laudacji, a potem egzystencjalny kontekst wspólny dla pochwalnej mowy żałobnej i dla homilii pogrzebowej. Po nim zaś przedstawiony zostanie liturgiczny kontekst homilii pogrzebowej jako cecha odróżniająca ją od pochwalnej mowy żałobnej. Następnie wskażemy na potrzebę koncentrowania homilii pogrzebowej na proklamacji Chrystusa i cechy chrystocentrycznej homilii pogrzebowej. Ostatnim etapem rozważań będzie uwaga o języku homilii pogrzebowej. Całość zostanie podsumowana obszernym zakończeniem.

 1. Pochwalna mowa żałobna jako gatunek laudacji

Pochwalna mowa żałobna to pierwotnie utwór mówiony, oracja – retoryczny genus dicendi – gatunek mowy publicznej należący do mów pochwalnych, czyli laudacji (gr. panegirykós, łac. laudatio, eulogium). Te zaś należą do rodzaju mowy epideiktycznej. Wywodzi się on z retorycznego genus demonstrativum, czyli z rodzaju mów oceniających. Służy uświetnieniu wydarzeń, zwykle o charakterze publicznym, a nie perswazji. Celem mowy pochwalnej nie jest więc przekonanie słuchaczy do podjęcia jakiejś decyzji i dokonania wyboru, co jest celem mów doradzających i odradzających (genus deliberativum). Mowa pochwalna nie służy też osądowi, co jest celem mów oskarżających i broniących (genus iudiciale). Mowa pochwalna ma charakter popisowy, podobnie jak mowy powitalne i pożegnalne, a także mowy jubileuszowe, patriotyczne czy dziękczynne. Jej istotnym elementem jest pochwała (łac. laus), która nierzadko hołduje ludzkiej próżności i skłonności do pochlebstw3. Wygłaszanie mów pochwalnych należało do podstawowych ćwiczeń w szkołach retorycznych prowadzonych przez sofistów4. Zawarte w nich pochwały mogły dotyczyć bóstw, herosów, zwykłych ludzi, zwierząt, a nawet rzeczy nieożywionych, takich jak rośliny, góry, miasta, kraje. Najpopularniejsze jednak były pochwały bogów i ludzi5. Mowy pochwalne były wysoko cenione w starożytności, ponieważ spełniały funkcję wychowawczą – służyły kształtowaniu pożądanych postaw. Zawierały bowiem elementy wartościowania6.

Szczegółowego opisu i rozróżnienia rodzajów pochwał dokonał dopiero Arystoteles (384–322 przed Chr.) w swojej „Retoryce”. Wyodrębnił on: enkomion, epainos i eudaimonismos7Enkomion to pochwała czynów. Ich uwierzytelnieniem są, zdaniem Arystotelesa, takie okoliczności, jak na przykład „szlachetne urodzenie i sposób wychowania: jest przecież prawdopodobne, że szlachetni rodzice mają szlachetne dzieci, a dobre wychowanie wykształca dobry charakter”8. Epainos jest pochwałą zalet charakteru: „Czyny są zaś przejawem postawy człowieka i stąd możemy również wygłosić pochwałę (epainos) tego, który jeszcze nie dokonał chwalebnych czynów, jeśli można wierzyć, że ich dokona”9. Eudaimonismos jest pochwałą pięknych celów. One bowiem decydują o tym, do czego człowiek w swoim życiu dąży10. Na pochwałę zasługują czyny człowieka godne jego przodków albo czyny „lepsze niż można by się po nim spodziewać, np. gdy w przypływie powodzenia zachowa umiar, w nieszczęściu okaże się wielkodusznym, lub jeśli wraz ze wzrostem swego znaczenia staje się lepszy i jeszcze bardziej skromny”11. Dobrze jest wykazać w pochwale, że szlachetne czyny były przez człowieka zamierzone i „że on już wcześniej często w ten sposób postępował. Podobnie należy też wyjaśnić jego dokonania przypadkowe i wypadki losowe, bo jeśli ktoś dokonuje wielu podobnych czynów, wydaje się, że są one wyrazem jego dzielności etycznej i woli”12.

Ponadto Arystoteles zauważa, że „mowa pochwalna jest pod pewnym względem podobna do mów doradczych. To bowiem, co stanowi podstawę mowy doradczej, wyrażone w innej formie językowej staje się pochwalą. Skoro więc wiemy, jakie muszą być czyny i jaki winien być charakter osoby, gdy przedstawiamy je w mowie doradczej, należy zmienić formę językową i przekształcić [w pochwałę]. […] Kiedy więc chcesz kogoś pochwalić, zastanów się, jakiej mógłbyś udzielić mu rady, i odwrotnie, jeśli chcesz udzielić mu jakiejś rady, zastanów się, za co mógłbyś go pochwalić”13. Zmiana widoczna jest w zamianie formy językowej: w przypadku mowy doradczej wymienia się to, co człowiek powinien zrobić, a w przypadku pochwały stosuje się zdanie oznajmujące dokonania lub zalety charakteru.

W celu wygłoszenia mowy pochwalnej można „korzystać z wielu sposobów amplifikacji”14, czyli powiedzieć na przykład, że ktoś jako „jedyny”, „pierwszy” albo jako „jeden z nielicznych” dokonał wybitnego dzieła. Można też powiedzieć, że dokonał czegoś lepiej niż kiedyś albo lepiej niż ktokolwiek dotąd. „Można również wykorzystać okoliczności czasu i sytuacji, zwłaszcza, gdy czyn został dokonany, mimo że te okoliczności mu nie sprzyjały. Podobnie jeśli ktoś wielokrotnie czegoś dokonał; jest to przecież bardzo ważny moment, ponieważ wskazuje, że to nie wynik szczęśliwego losu, lecz jego własna zasługa”15. Można też wykorzystać w pochwale fakt, że czyjeś dokonania zostały nagrodzone i upamiętnione uroczystościami albo dziełami sztuki16.

Arystoteles podaje też sposób pochwały kogoś w przypadku braku faktów na temat danej osoby. Wówczas „można sięgnąć do porównania z innymi ludźmi. […] Należy przy tym sięgać do porównań z ludźmi wybitnymi. Służy to bowiem amplifikacji i uwydatnia piękno, jeśli wyróżniają się oni wśród szlachetnych. Amplifikacja w sposób naturalny harmonizuje z mową pochwalną, ponieważ opiera się na hiperboli, a każde wywyższenie należy do rzeczy pięknych. Dlatego chwaloną osobę należy porównać jeśli już nie z najwybitniejszymi, to przynajmniej z ogółem ludzi, bo wywyższenie pozwala odsłonić jej zalety etyczne”17. Ponadto Arystoteles zaznacza, że „ze wszystkich środków retorycznych, wspólnych wszystkim rodzajom wymowy, amplifikacja jest najbardziej stosowna dla mów popisowych; dotyczą one bowiem uznanych powszechnie dokonań; wystarczy więc tylko pokazać ich wielkość i piękno”18.

Struktura laudacji nie była tak ściśle określona jak struktura mowy klasycznej. Ta, według M.T. Cycerona (106–43 r. przed Chr.) powinna zawierać pięć elementów: wprowadzenie (łac. exordium); opowiadanie (łac. narratio) polegające na przedstawieniu faktów; postawienie kwestii, problemu, zagadnienia (łac. propositio); dostarczenie argumentów za i przeciw (łac. argumentatio); zakończenie (łac. peroratio, conclusio)19. W laudacji natomiast wstęp i zakończenie mają dowolny charakter. Rozwinięcie nie zawiera, znanego z mowy klasycznej, przewodu argumentacyjnego ani elementów polemicznych, a opowiadanie nie jest traktowane jako element niezbędny20. Według M.T. Cycerona w mowie pochwalnej należało rozwinąć po pierwsze – pochwałę cnót związanych z duszą; po drugie – pochwałę przymiotów związanych z ciałem, czyli zdrowia, urody i sił witalnych; a po trzecie – pochwałę osiągnięć należących do okoliczności zewnętrznych, jak na przykład: szacunek wśród ludzi, zdobyty majątek, znaczący rodowód i koligacje społeczne, piastowane urzędy i zasługi publiczne, potomstwo i szczęśliwa śmierć. Pochwała mogła być skonstruowana na planie chronologicznym, czyli w porządku biograficznym albo też w porządku inwersyjnym, czyli poczynając od ostatnich zasług. Najbardziej jednak Cyceron cenił mowę pochwalną zbudowaną na zainicjowanym przez Isokratesa porządku etycznym, czyli według cnót21.

Mowa pochwalna skonstruowana na kanwie porządku biograficznego – omówionego szczegółowo w „Institutio oratoria” Marka Fabiusza Kwintyliana (35–96 r.) – rozpoczyna się od pochwały przodków. W dalszej części podkreśla się w niej zalety osoby chwalonej, dzięki którym była ona godna swych przodków, a następnie jej dokonania, dzięki którym uszlachetniła ona swój ród. Potem omawiana jest pozycja osoby i wychwalane są jej zalety cielesne, a po nich ilustrowane czynami cnoty, jak na przykład: męstwo, roztropność, sprawiedliwość czy pobożność. Możliwe jest także przedstawienie cnót w porządku chronologicznym, zaczynając od dzieciństwa i posiadanych zdolności, przez młodość i zdobyte wykształcenie, a także czyny i wypowiedzi w latach dojrzałych, aż po okoliczności śmierci22.

Żyjący na przełomie V i VI wieku Pryscjan z Cezarei w swym opracowaniu „Progymnasmatów” Hermogenesa wymieniał następujące elementy, które powinny być uwzględnione w mowie pochwalnej: narodowość, pochodzenie rodowe, osobliwości towarzyszące narodzinom, przebieg życia, na który składa się wychowanie, zdobyte zalety duszy i ciała, a następnie wykonywane funkcje oraz znaczące dokonania. Ponadto pochwała mogła być uzupełniona o okoliczności zewnętrzne takie jak: relacje rodzinne i przyjacielskie, majątek, a także długość życia i rodzaj śmierci. Ten ostatni element mógł być rozwinięty wówczas, gdy ktoś oddał życie za ojczyznę albo też, gdy śmierci danej osoby towarzyszyły niezwykłe zdarzenia. Mowa mogła też uwzględnić oprawę pogrzebu i pozostawionych krewnych23.

Średniowieczne pochwalne mowy żałobne rozpoczynały się usprawiedliwieniem mówcy, że nie może wygłosić pełnej splendoru mowy, zgodnie z kunsztem retorycznym, ze względu na konieczność uwzględnienia sytuacji życiowej pogrążonych w żałobie. Taki wstęp nie stanowił retorycznego frazesu, ale raczej wyraz empatii mówcy z żałobnikami, a zarazem wyraz zakłopotania i trudności z doborem odpowiednich słów pocieszenia. Następnie, po motywach wstępnych, mowa zawierała elementy pocieszające, które służyły za prezent dla żałobników, a zarazem pełniły rolę ich terapii w żałobie. Słowa dotyczące osoby zmarłej wskazywały na śmierć jako wspólny los ludzki, dawały wyraz szacunku wobec tej osoby oraz wzmiankowały motyw uwolnienia człowieka od naznaczonego cierpieniem życia na ziemi24.

Podsumowując można stwierdzić, że istotą pochwalnej mowy żałobnej jest ekspozycja na forum publicznym zalet i dokonań osoby zmarłej w celu wychowania słuchaczy do godnego życia, a także w celu pokrzepienia żałobników. Ponadto w pochwalnej mowie żałobnej jako gatunku mowy epideiktycznej ważną rolę odgrywa autoprezentacja mówcy, głosiciela mowy popisowej. Stwierdzenie to jest przydatne w określeniu kryterium rozróżnienia pochwalnej mowy żałobnej i homilii pogrzebowej, o czym będzie mowa w zakończeniu.

2. Egzystencjalny kontekst pochwalnej mowy żałobnej i homilii pogrzebowej

Tym, co wspólne dla pochwalnej mowy żałobnej i dla homilii pogrzebowej, jest kontekst egzystencjalny, w jakim znajdują się słuchacze: obydwa gatunki przemówień mają charakter publiczny i są skierowane do słuchaczy pogrążonych w żałobie po stracie członka rodziny, bliskiego przyjaciela, znajomego bądź współpracownika. Odpowiadają na zapotrzebowanie żałobników, spośród których wielu jest głęboko dotkniętych stratą spowodowaną przez śmierć. Znajdują się oni na różnych etapach przepracowania żałoby. Etapy te zostały opisane przez psychologów. Jedną z propozycji, opartą na osobistych doświadczeniach pracy wśród umierających, przedstawiła Elisabeth Kübler-Ross. Ta specjalistka badań z zakresu tanatologii i niesienia psychicznego wsparcia żałobnikom wymienia pięć etapów przepracowania żałoby. Pierwszym etapem jest szok i zaprzeczanie, wyrażone w stwierdzeniu „to nie może być prawdą”. Później następuje okres gniewu i buntu – jest to drugi etap przepracowywania żałoby. Na trzecim etapie dochodzi do targowania się z różnymi instancjami. Czwartym etapem jest czas depresji i przygnębienia. Na ostatnim etapie dochodzi do ostatecznej akceptacji rzeczywistości śmierci25. Nieco inaczej proces przeżywania żałoby został opisany przez John’a Bowlby’ego. Wyróżnił on następujące fazy: odrętwienia, tęsknoty i poszukiwania utraconej osoby, dezorientacji i zwątpienia oraz – większej lub mniejszej reorganizacji. Niezależnie od przyjętego modelu faz żałoby ważne dla głosiciela mowy żałobnej jest to, że nie wszyscy słuchacze przepracowują wszystkie etapy, nie wszyscy w jednakowym tempie i nie wszyscy przeżywają żałobę równie głęboko. Na sposób tego przeżywania wpływają po pierwsze okoliczności, w jakich nastąpiła śmierć osoby bliskiej; po drugie – rodzaj relacji łączącej żałobników z osobą zmarłą; po trzecie – osobowość żałobników oraz po czwarte – oparcie, jakie żałobnicy znajdują w swoim najbliższym otoczeniu społecznym26.

Spośród wymienionych czynników największy wpływ dla kształtowania treści zarówno pochwalnej mowy żałobnej, jak i homilii pogrzebowej mają okoliczności śmierci. Jeśli umiera osoba w podeszłym wieku, śmierć jawi się jako konieczność wpisana w przygodność ziemskiego życia. Jeśli natomiast umiera dziecko, śmierć jest przeżywana jako doświadczenie dramatyczne, nienaturalne i niesprawiedliwe. O okolicznościach śmierci decyduje nie tylko wiek osoby zmarłej, ale także przyczyna śmierci, a więc to, czy śmierć nastąpiła jako konsekwencja ciężkiej choroby, czy też na skutek nieoczekiwanego wypadku, bądź też nastąpiła jako konsekwencja zabójstwa lub samobójstwa. Okoliczności te mogą, a nawet powinny być uwzględnione w przemówieniu żałobnym.

3. Liturgiczny kontekst homilii pogrzebowej cechą odróżniającą ją od pochwalnej mowy żałobnej

O ile kontekst egzystencjalny jest wspólny dla pochwalnej mowy żałobnej i dla homilii pogrzebowej, o tyle kontekst liturgiczny jest cechą różnicującą oba gatunki mów publicznych. Podczas liturgii jest miejsce jedynie na głoszenie homilii. Natomiast poza obrzędami liturgicznymi można wygłaszać inne przemówienia, w tym również pochwalne mowy żałobne, ale nie homilię. Homilia pogrzebowa wygłaszana jest podczas celebracji obrzędów pogrzebu chrześcijańskiego i dlatego zalicza się do homilii obrzędowych. Są one bowiem wygłaszane podczas Mszy obrzędowych związanych z udzielaniem niektórych sakramentów i sakramentaliów. Do tych ostatnich zaś należy celebracja obrzędu chrześcijańskiego27. Ponieważ obrzędy pogrzebu chrześcijańskiego należą do liturgii, przepowiadanie słowa Bożego przybiera w nich formę homilii i to niezależnie od tego, czy są one związane z celebracją Mszy Świętej, czy też nie. Przepowiadanie przybiera formę homilii nawet wówczas, kiedy ma miejsce dopiero nad grobem28.

O istocie homilii decyduje to, że jest ona częścią liturgii, której zadaniem jest pomagać w pełnym zrozumieniu oraz oddziaływaniu słowa Bożego na życie wiernych, jak to wyraził papież Benedykt XVI w adhortacji Sacramentum caritatis i przypomniał w adhortacji Verbum Domini29. Zadaniem homilii nie jest powtarzanie wybranych fragmentów tekstu biblijnego, który został uprzednio proklamowany. Chodzi w niej raczej o zwiastowanie zbawczej treści Pisma Świętego w taki sposób, by słowo Boże było zrozumiałe dla słuchaczy i nawiązywało do ich życia oraz do aktualnych problemów30. Takie przepowiadanie respektuje sposób, w jaki Bóg objawiał się ludziom. A On w każdym pokoleniu przemawiał mając na uwadze historyczno-kulturową sytuację słuchaczy (por. KDK 58).

Słowo Boże jest istotnym elementem treściowym homilii, a wcale niekoniecznym w pochwalnej mowie żałobnej. Homilia aktualizuje słowo Boże dla żałobników uczestniczących w liturgii. Jak zauważa Benedykt XVI: „Homilia uaktualnia przesłanie Pisma Świętego, ażeby wierni mogli odkryć obecność i skuteczność słowa Bożego w swoim codziennym życiu”31. Podczas Mszy św. pogrzebowej słowa homilii mogą podkreślić związek celebrowanego w liturgii misterium Chrystusa ze śmiercią chrześcijanina, która nie jest jedynie ostatecznym końcem doczesnej egzystencji ludzkiej, ale jednocześnie początkiem życia wiecznego. Prawdę tę zamknął w lapidarnym stwierdzeniu św. Paweł, pisząc do Koryntian: „I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15,22).

Konieczność uwypuklenia w homilii misterium paschalnego Chrystusa proklamowanego w czytaniach, a zarazem konieczność wzmocnienia nadziei żałobników została dobitnie podkreślona w „Obrzędach pogrzebu chrześcijańskiego”. Po stwierdzeniu, że „krótka homilia oparta na czytaniach powinna zawsze być wygłoszona podczas obrzędów pogrzebowych”32, podana jest jej postulowana treść: „Kaznodzieja powinien uwypuklić współczującą miłość Boga i misterium paschalne Pana proklamowane w czytaniach. Poprzez homilię wspólnota powinna otrzymać pocieszenie i wzmocnienie w obliczu śmierci bliskiej osoby nadzieją karmioną proklamacją zbawczego słowa Bożego”33. Owo „pocieszenie i wzmocnienie” żałobników nie ma swojego źródła w laudacji osoby zmarłej, ale w proklamacji zbawczego słowa Bożego, którego centrum jest paschalne misterium Chrystusa.

4. Chrystocentryzm homilii pogrzebowej

Każda homilia jest przedłużeniem i aktualizacją Ewangelii Chrystusa. Powinna więc być chrystocentryczna. To znaczy, że w centrum każdej homilii powinien znajdować się Chrystus. Wyraźnie stwierdził to papież Benedykt XVI w swej adhortacji Verbum Domini: „Dla wiernych musi być jasne, że kaznodziei zależy na ukazaniu Chrystusa, który powinien być w centrum każdej homilii”34. Ten wymóg dotyczy także homilii pogrzebowej. Czerpie ona swoją treść z chrystocentrycznych tekstów biblijnych i liturgicznych oraz z obrzędów przewidzianych do celebracji liturgii pogrzebu chrześcijańskiego. Źródła te domagają się chrystocentryczności homilii. Oznacza to, że to Chrystus powinien być przedstawiony jako obecny i działający. On jest tym, który został ukrzyżowany, umarł i zmartwychwstał, dokonując odkupienia wszystkich ludzi. On nadal żyje i działa, przede wszystkim w Kościele i przez Kościół, aczkolwiek nie jest widoczny, jak niegdyś, gdy wędrował po Ziemi Izraela.

Głosiciel homilii pogrzebowej ma do zaofiarowania żałobnikom najcenniejsze dobro, jakiego nikt inny poza Kościołem nie może dać, to jest wiarę w Jezusa Chrystusa, źródło nadziei, która nie zawodzi35. Tylko Chrystus jest drogą, prawdą i życiem (J 14,6; por. 15,5; Mt 11,27; 2 Kor 5,20-21; 2 Tm 2,5). Ci, którzy Go spotykają, poznają Prawdę, odkrywają Życie i znajdują Drogę do Niego prowadzącą (por. J 14,6; Ps 16,11). Jedynie On zasługuje na miano Pana i Zbawiciela. Poza Nim nie ma zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym mogliby otrzymać zbawienie (Dz 4,12). W Nim i tylko w Nim ludzie mogą otrzymać szczęście wieczne36. Wszelkie twierdzenia o możliwości „zbawczego działania Boga poza obrębem jedynego pośrednictwa Chrystusa”37 są przeciwne wierze katolickiej38.

a) Chrystocentryzm homilii pogrzebowej powinien być historiozbawczy, czyli ściśle związany z doświadczeniem zbawienia opowiedzianym w Piśmie Świętym i realizowanym w liturgii. Toteż homilia pogrzebowa powinna czerpać obficie ze swego zasadniczego źródła, jakim są „Obrzędy pogrzebu” zawierające tak czytania biblijne, jak i teksty euchologijne. Zarówno czytania ze Starego, jak i Nowego Testamentu odnoszą się do Chrystusa. Pismo Święte „w każdej swej części o Nim mówi (por. Łk 24,27.44-47)”39. Św. Hieronim sformułował tę myśl w zdaniu chętnie cytowanym przez Urząd Nauczycielski Kościoła aż po II Sobór Watykański: „nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” (KO 25). Mówiąc o Jezusie Chrystusie, tak teksty biblijne, jak i liturgiczne uwypuklają przede wszystkim zbawczy sens wydarzeń z Jego życia. Przykładem są chociażby, służące za cenne źródło dla homilii pogrzebowej, modlitwy eucharystyczne, a zwłaszcza zawarte w nich modlitwy za zmarłych. Są one ogólnie znane przez każdego uczestnika katolickiej Mszy Świętej. Kościół modli się w nich: „Pamiętaj, Boże, o swoich sługach i służebnicach, którzy­ przed nami odeszli ze znakiem wiary i śpią w pokoju. Błagamy Cię, daj tym zmarłym oraz wszystkim spoczywającym w Chrystusie udział w Twojej radości, światłości i pokoju” (Pierwsza Modlitwa eucharystyczna). „Pamiętaj także o naszych zmarłych braciach i siostrach, którzy zasnęli z nadzieją zmartwychwstania, o wszystkich, którzy w Twojej łasce odeszli z tego świata. Dopuść ich do oglądania Twojej światłości” (Druga Modlitwa eucharystyczna; podobnie trzecia Modlitwa eucharystyczna). „Pamiętaj także o tych, którzy odeszli z tego świata w pokoju z Chrystusem, oraz o wszystkich zmarłych, których wiarę jedynie Ty znałeś” (Czwarta Modlitwa eucharystyczna; podobnie inne, nowsze kanony)40. Powyższe modlitwy za zmarłych, podobnie jak pozostałe modlitwy zawarte w „Obrzędach pogrzebu” pozostawiają Bogu sąd w sprawie ostatecznego losu każdego zmarłego człowieka. A krąg osób objętych modlitwą Kościoła jest bardzo szeroki: począwszy od tych, którzy spoczywają w Chrystusie, przez jeszcze szersze grono tych, którzy w Bożej łasce odeszli z tego świata, aż po najszerszy krąg tych, których wiarę jedynie Bóg znał41. Właśnie taka modlitwa Kościoła jest wyrazem wiary w powszechny, uniwersalny wymiar zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa: „Jest to jedna i ta sama ekonomia zbawcza Boga Trójjedynego, urzeczywistniona w tajemnicy wcielenia, śmierci i zmartwychwstania Syna Bożego, spełniona przy współdziałaniu Ducha Świętego i ogarniająca swym zbawczym zasięgiem całą ludzkość i cały świat”42. Tym jednak, co warto podkreślać, jest dyktowana przez „Obrzędy pogrzebu” postawa zdania się na Boże miłosierdzie i odwoływanie się do Jego dobroci, a nie tylko do Jego absolutnej sprawiedliwości43.

b) Chrystocentryzm homilii pogrzebowej powinien też być eklezjalny. Chrystus bowiem jest żywy i działa w Kościele i przez Kościół (por. Kol 1,24-27). „On jest w Kościele, a Kościół jest Nim”44. Kościół nie może działać ani nawet istnieć bez Chrystusa, a Chrystus nie chce działać bez Kościoła. „Tak jak głowa i członki żywego ciała, chociaż nie są tożsame, są nierozdzielne, tak również Chrystusa i Kościoła nie należy utożsamiać, ale nie można też oddzielać, stanowią bowiem jedynego «całego Chrystusa»”45. Zbawienie, które zostało ofiarowane ludziom przez Chrystusa jest dostępne w Kościele. Kościół jest konieczny do zbawienia46. Jest on „powszechnym sakramentem zbawienia” (por. KK 1; 48), jest „narzędziem zbawienia całej ludzkości (por. Dz 17,30-31)”47 i „w planie Bożym ma nieodzowny związek ze zbawieniem każdego człowieka”48. Zbawcza łaska Boga udzielana przez Chrystusa w Duchu Świętym ma zawsze tajemniczy związek z Kościołem49. Obrzędy pogrzebowe wyrażają prawdę o przynależności osoby zmarłej do wspólnoty Kościoła pielgrzymującego, co dokonało się przez sakrament chrztu50. Toteż Kościół modli się za tych, którzy do niego przynależą. Dziękuje za dobrodziejstwa, jakimi osoba zmarła została obdarzona przez Chrystusa w ziemskim życiu oraz za dary, które od Boga za jej pośrednictwem przypadły żywym51. Wyraża też swój ból spowodowany rozłąką przez śmierć, ale jednocześnie prosi, by osoba zmarła została przyjęta do społeczności świętych, czyli Kościoła chwalebnego52 i żywi nadzieję na ponowne spotkanie ze zmarłymi dzięki Chrystusowi, który wszystko zwycięża53. „Kościół, który jak matka nosił sakramentalnie w swoim łonie chrześcijanina podczas jego ziemskiej pielgrzymki, towarzyszy mu na końcu jego drogi, by oddać go «w ręce Ojca». Ofiaruje on Ojcu, w Chrystusie, dziecko Jego łaski i w nadziei składa w ziemi zasiew ciała, które zmartwychwstanie chwale” (KKK 1683).

c) Tu dochodzimy do kolejnej kwestii: chrystocentryzm homilii pogrzebowej powinien być eschatologiczny. Chrystus jest bowiem ostateczną przyszłością człowieka i świata. Ci, którzy przez chrzest należą do Niego, zostali przez Jego zmartwychwstanie zrodzeni do żywej nadziei54, która znajduje swój wyraz w słowach Symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego: „Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie” (KKK 1680). Dzień śmierci jest dla chrześcijanina dopełnieniem zapoczątkowanych na chrzcie świętym narodzin do życia wiecznego (por. KKK 1682). Dzięki temu, że Chrystus poniósł śmierć za wszystkich, ci, którzy umarli ze znakiem wiary, mogą liczyć na odpuszczenie swych wszystkich grzechów i dar udziału w światłości, szczęściu i pokoju55. Treści eschatologiczne dochodzą do głosu zarówno w czytaniach biblijnych, jak i modlitwach liturgicznych. Przypomina o nich zapalony paschał oraz trumna ze zwłokami osoby zmarłej. Uczestnicy liturgii, którzy są jednocześnie dziećmi współczesnej kultury nacechowanej kultem doczesności i lękiem przed przyszłością – stają w obliczu tajemnicy śmierci i doświadczają, że wszelkie ludzkie dokonania i zdobycze mają bardzo ograniczony wymiar. Jakkolwiek „zbawienie eschatologiczne rozpoczyna się już teraz w nowości życia w Chrystusie”56, to jednak ostatecznie sens ma tylko to, co znajduje swą kontynuację po śmierci57. Toteż słuszna jest uwaga zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Wspólnota zebrana na modlitwie oczekuje także «słów życia wiecznego». Śmierć jednego z jej członków (lub jej rocznica, siódmy lub czterdziesty dzień po niej) jest okazją, którą powinno się wykorzystać na zwrócenie uwagi na to, co przekracza perspektywy «tego świata», i na doprowadzenie wiernych do prawdziwych perspektyw wiary w Chrystusa Zmartwychwstałego” (KKK 1687).

d) Homilia pogrzebowa powinna być chrystocentryczna również w swym wymiarze moralnym. Oznacza to, że najpierw należy ukazać w niej to, czego Chrystus dokonał w historii zbawienia i co nadal czyni podczas aktualnego zgromadzenia wiernych. Dopiero potem można z owego indykatywu zbawczego, jak to określa współczesna homiletyka, wyprowadzać imperatyw moralny, czyli wezwać żałobników do opowiedzenia się za Chrystusem i do naśladowania Jego sposobu myślenia i działania w codziennych sytuacjach życiowych. Zobowiązanie moralne łączy się ze wspaniałą obietnicą: kto ze względu na Chrystusa odrzuca grzech, wraz z Nim będzie miał udział w życiu wiecznym. Święty Paweł napisał, że życie w Chrystusie jest nieodłączne od ofiary i umierania dla grzechu, ale właśnie ono jest zarazem najlepszym przygotowaniem do wiecznego życia z Chrystusem (por. Rz 6,5-10). W homilii można przypomnieć uczestnikom pogrzebu, że czas zasługi dla osoby zmarłej już minął: „zmarły znajduje się już poza porządkiem ekonomii sakramentalnej” (KKK 1684). Żałobnicy mogą jednak śpieszyć mu z pomocą. Szczególnie za sprawą udziału w celebracji eucharystycznej członkowie Kościoła, a przede wszystkim bliscy zmarłego uczą się „żyć w łączności z tym, który «zasnął w Panu», przyjmując Ciało Chrystusa, którego zmarły nadal jest żywym członkiem, modląc się za niego i z nim” (KKK 1689).

e) Wszelkie współczesne wypowiedzi na temat Chrystusa, aczkolwiek wyprowadzone z Pisma św. bądź nauczania Kościoła, pozostałyby ogólnymi sformułowaniami, a nie aktualizacją słowa Bożego, gdyby nie zostały powiązane z życiem i śmiercią osoby zmarłej oraz z sytuacją żałobników, uczestniczących w liturgii i będących bezpośrednimi słuchaczami homilii. Toteż chrystocentryzm homilii pogrzebowej powinien być egzystencjalny. Głoszenie Chrystusa powinno uwypuklać aktualną w każdym czasie łączność Jego tajemnicy paschalnej z przeżywanym przez żałobników smutkiem, nadzieją i bólem. Jakkolwiek nie jest celem homilii pogrzebowej ani liturgii w ogóle „uśmierzanie pragnień i lęków człowieka, ale słuchanie i przyjmowanie do serca Jezusa Żyjącego, który czci i wielbi Ojca, by Go czcić i wielbić razem z Nim”, niemniej jednak, jak czytamy w „Obrzędach pogrzebu”, „poprzez homilię wspólnota powinna otrzymać pocieszenie i wzmocnienie w obliczu śmierci bliskiej osoby nadzieją karmioną proklamacją zbawczego słowa Bożego”58. Kościół, w swej trosce o człowieka, niesie słowa pocieszenia nawet w przypadku, gdy chrześcijańscy rodzice przeżywają pogrzeb dziecka, które nie zostało przez chrzest włączone do wspólnoty Kościoła. Modlitwa ma wówczas inne brzmienie niż w przypadku pogrzebu dziecka ochrzczonego. W tym ostatnim przypadku Kościół składa dziękczynienie za życie dane dziecku i za wielki dar chrztu świętego, dzięki któremu bramy raju otwierają się przed zmarłym dzieckiem. Ponadto owemu dziękczynieniu towarzyszy wówczas prośba za pozostałych na ziemi, aby pocieszali się słowami wiary, aż spotkają się wszyscy w Chrystusie59. Natomiast przy pogrzebie dziecka nieochrzczonego Kościół przypomina, że Bóg od początku zna i kocha swoje stworzenie oraz z serdecznym współczuciem modli się za rodziców i z nimi, polecając dziecko miłosierdziu Chrystusa, który umarł za wszystkich60. Słowa homilii, które umacniają wiarę w Boże miłosierdzie oraz niosą nadzieję na „życie wieczne w Chrystusie Jezusie” (Rz 6,23) są niewątpliwie pomocą dla rodziców przeżywających z bólem śmierć ukochanego dziecka.

5. Język chrystocentrycznej homilii pogrzebowej

Chrystocentryzm homilii nie oznacza jednak, że miałaby ona przybrać formę traktatu teologicznego. Żaden z istotnych tematów chrystologicznych, jakimi są: objawienie Boga w Chrystusie (chrystologia teologiczno-trynitarna), relacja między Jezusem historii a Chrystusem wiary (chrystologia antropologiczno-historyczna) oraz wyjątkowość Jezusa Chrystusa i zbawienie świata (chrystologia paschalna) – nie nadaje się do wnikliwego omawiania w homilii. Ona nie jest bowiem wykładem z zakresu dogmatyki. Z tego powodu nie nadają się do bezpośredniej analizy w homilii ważne w chrystologii terminy, jak na przykład perychoreza chrystologiczna, czyli relacja między naturą boską i ludzką Chrystusa, które pozostają niezmieszane i nierozdzielne, albo inny termin – communicatio idiomatum, czyli możliwość odnoszenia cech boskich do ludzkich i vice versa. Zresztą dogmat określa jedynie ramy i podaje kryteria, które należy uwzględniać w każdej chrystologicznej wypowiedzi, aby nie zniekształcić nowotestamentalnych świadectw dotyczących Chrystusa. Jednak sam dogmat nie ma żywotności charakterystycznej dla Pisma Świętego, homilii Ojców Kościoła czy nawet wielu współczesnych homilii61. Ta żywotność wynika ze ścisłego związku treści wiary z kultem Boga i z życiem uczestników liturgii w ramach historii zbawienia. W homilii chodzi o pomoc wiernym w dialogu z Bogiem, a więc bardziej o mistagogię, aniżeli o spekulatywny wykład. O wyraźne rozróżnienie między dogmatycznym pryncypium systematyzacji i kerygmatycznym pryncypium głoszenia słowa Bożego upominał się Joseph Ratzinger w okresie obrad II Soboru Watykańskiego62. Mówił o tym również Jan Paweł II. Zauważył, że „liturgiczne głoszenie słowa Bożego, zwłaszcza w kontekście zgromadzenia eucharystycznego, jest nie tyle okazją do medytacji i katechezy, co raczej dialogiem między Bogiem a Jego ludem: dialog ten ogłasza wspaniałe prawdy o zbawieniu i wciąż na nowo przypomina o zobowiązaniach, jakie wynikają z Przymierza. Lud Boży ze swej strony czuje się powołany do udziału w tym dialogu miłości przez dziękczynienie i uwielbienie, ale zarazem do potwierdzenia swojej wierności przez nieustanny wysiłek «nawrócenia»”63.

Alternatywą wobec stosowania hermetycznej terminologii teologicznej, obcej większości wierzących, jest posługiwanie się językiem tekstów obrzędów pogrzebowych, które są powszechnie znane uczestnikom pogrzebu, a ponadto łączą tajemnicę Chrystusa z życiem i śmiercią osoby zmarłej. I tak na przykład teksty obrzędów pogrzebowych nie mówią o uniwersalizmie Chrystusowego zbawienia, ale o tym, że Chrystus oddał swoje życie na krzyżu za grzechy wszystkich ludzi64. Teksty liturgiczne, będące wzorcem dla języka homilii, nie mówią o Chrystusie samym w sobie, nie rozważają na przykład tajemnicy odwiecznego Logosu, ale podkreślają więź Jego osoby i dzieła z rzeczywistością śmierci osoby ochrzczonej i doświadczeniem żałoby przeżywanej przez bliskich osoby zmarłej. I tak na przykład fakt, że Chrystus zwyciężył śmierć i przez zmartwychwstanie dał wierzącym w Niego nowe życie – jest podstawą ufności, że osoba zmarła będzie miała udział w zmartwychwstaniu Chrystusa. Na tej ufności oparta jest prośba za osobę zmarłą, by została przyjęta do społeczności świętych65.

***

Powyższe analizy dają odpowiedź na pytanie, w jaki sposób należy głosić homilię pogrzebową, aby nie przybrała ona formy pochwalnej mowy żałobnej, ale zachowała swą istotę liturgicznej proklamacji Chrystusa, a przy tym uwzględniła okoliczności pogrzebu i sytuację słuchaczy, którzy są pogrążeni w żałobie. Obydwa gatunki przemówień, tak pochwalna mowa żałobna, jak i homilia pogrzebowa posiadają pewne cechy wspólne oraz te, które je odróżniają. Wspólny jest publiczny charakter przemówień oraz ich egzystencjalny kontekst tworzony przez przeżywanie straty bliskiej osoby na skutek jej śmierci. Wspólne jest także wychowawcze oddziaływanie na słuchaczy przez kształtowanie u nich pożądanych postaw, czemu służy wolna od apoteozy pochwała zalet i dokonań osoby zmarłej. Tym natomiast, co odróżnia homilię pogrzebową od pochwalnej mowy żałobnej jest liturgiczny kontekst należący do istoty homilii. On decyduje o tym, że homilia znajduje źródło swej treści nie tylko w biografii osoby zmarłej, ale przede wszystkim w słowie Bożym, w tekstach liturgicznych i nauczaniu Magisterium Kościoła. Cel homilii, choć obejmuje oddziaływanie wychowawcze, nie ogranicza się do niego, ponieważ dotyczy wiecznego zbawienia tak uczestników liturgii, jak i osoby zmarłej, za którą Kościół się modli. Tak więc homilia nie tylko dostarcza ludzkiej pociechy i motywacji do pracy nad osobistym rozwojem, ale pomaga w spotkaniu z Chrystusem obecnym w liturgii. Ponadto, o ile pochwalna mowa żałobna jest świecką mową, której treścią mogą być, choć nie muszą, również motywy religijne, o tyle homilia pogrzebowa jest zbawczym słowem Chrystusa w ludzkim słowie homilisty. Toteż wszelka chwała należy się Chrystusowi. On jest głównym podmiotem, głosicielem homilii, a Jego życie: słowa i czyny są główną treścią homilii. Na prezentację biografii osoby zmarłej jest w homilii miejsce o tyle, o ile stanowi ona refleks chwały Chrystusa.

Z pewnością należy unikać dwu skrajności. Jedną jest mówienie w samych superlatywach o osobie zmarłej, zgodnie ze starożytnym adagium de mortuos nihil nisi bene, a przy tym bez związku z osobą Chrystusa i życiem Kościoła66. Drugą z kolei skrajnością jest wyabstrahowane mówienie o Chrystusie bez nawiązania do życia, dokonań i cierpień osoby zmarłej albo chociażby do sytuacji żałobników. Zadaniem homilistów jest robienie wszystkiego, co możliwe, aby ich posługa była jak najmniej anonimowa. Każdy z parafian ma swoją wyjątkową godność, niepowtarzalną osobowość, różne więzy społeczne i rozmaite dokonania życiowe. Ponadto każdy z ochrzczonych otrzymuje na chrzcie św. imię, po którym może i powinien być rozpoznawany. Owa wyjątkowa godność każdej osoby i niezatarte znamię otrzymane w sakramencie chrztu, bierzmowania i ewentualnie sakramentu święceń – sprawia, że zarówno w przygotowaniu, jak i w urządzeniu obrzędów pogrzebowych kapłani z wielką delikatnością powinni traktować każdą zmarłą osobę i okoliczności jej śmierci, a także żałobę bliskich krewnych, do czego zachęca Stolica Apostolska. Ta zachęta rozszerzona jest o wskazanie potrzeby uwzględnienia przez duszpasterzy faktu różnorodności słuchaczy słowa Bożego. W czasie obrzędów pogrzebowych mogą bowiem nimi być zarówno gorliwi katolicy, jak też katolicy bardzo rzadko lub nigdy nie uczestniczący we Mszy św., albo nawet niekatolicy, w tym także ludzie niewierzący. Głosiciele homilii są sługami Chrystusowej Ewangelii dla wszystkich67. Dla wszystkich bowiem Kościół jest sakramentem zbawienia, a jego działalność nie ogranicza się tylko do tych, którzy przyjmują jego orędzie68.

Nie należy karcić uczestników obrzędów pogrzebowych rezygnacją z homilii w przypadku pogrzebu osób, które nie prowadziły wzorowego życia chrześcijańskiego, a może nawet w wielu wymiarach życia zaprzeczały ewangelicznemu orędziu. W każdej sytuacji chrystocentryczna homilia jest pozytywnym orędziem, które stanowi radosną nowinę dla człowieka i dostarcza najgłębszych motywów nadziei. Stanowi ona zarazem okazję do parenetycznych wskazań i wezwania do konieczności czuwania, by nie zmarnować życia, bo ludziom dane jest tylko raz żyć i „raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9,27). Homilia pogrzebowa jest cennym darem dla pogrążonych w żałobie po stracie krewnego, dobrodziei czy bliskiego przyjaciela. Przyniesione na cmentarz kwiaty czy wieńce w krótkim czasie zwiędną i stracą swój blask, znicze się wypalą, a słowa homilii pozostaną w pamięci, o ile będą proklamacją osoby Chrystusa i orędzia wiecznego zbawienia, a przy tym uwzględnią okoliczności życia osoby zmarłej. Do tych słów wraca się po latach podczas ożywianych wspomnień. Prezent w postaci słów dobrze przemyślanej homilii nie traci na wartości. Jest darem dla żałobników w ich dalszej drodze życia.

Przypisy:

  1. Święta Kongregacja Obrzędów: Institutio Generalis Missale Romanum. Editio typica tertia. Typis Polyglottis Vaticanis 2002; wyd. pol. Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego z trzeciego wydania Mszału rzymskiego. Poznań 2004 [Odtąd skrót: OWMR3]: „In Missis exsequialibus habeatur de more brevis homilia, secluso tamen quovis genere laudationis funebris”. Tekst polski: „Podczas Mszy Świętej pogrzebowej winna być z zasady wygłoszona krótka homilia, która w żadnym razie nie może przybierać formy pochwalnej mowy żałobnej” – OWMR3, 382. Również „Katechizm Kościoła Katolickiego”, we fragmencie dotyczącym celebracji pogrzebu chrześcijańskiego, zaznacza: „Zwłaszcza homilia powinna «unikać rodzaju literackiego pochwalnej mowy pogrzebowej» (Obrzędy pogrzebu 41) oraz ukazywać misterium śmierci chrześcijańskiej w świetle Chrystusa Zmartwychwstałego” (KKK 1688).
  2. O homilii jest mowa w następujących numerach OWMR3: 13; 29; 43; 45; 55-56; 65-67; 136; 171; 213; 309; 360; 382; 391.
  3. Por. M. Korolko: Sztuka retoryki. Przewodnik encyklopedyczny. Warszawa 1990, s. 48; R. Krzywy: Panegiryk [w:] Słownik rodzajów i gatunków literackich. Red. G. Gazda, S. Tynecka-Makowska. Kraków 2006, s. 509.
  4. Por. M. Korolko: Sztuka retoryki, op. cit., s. 48.
  5. R. Krzywy, op. cit., s. 509.
  6. Mistrzami mów pochwalnych ku czci osób zmarłych byli w starożytności greckiej: przede wszyst-kim twórca retorycznej tradycji­ ateńskiej, Gorgiasz z Leontinoj na Sycylii (483–375 r. przed Chr.), który przybył do Aten w poselstwie sycylijskim (427 r. przed Chr.), urzekając Ateńczyków swoimi mowami oraz konkurujący z nim jego uczeń, późniejszy założyciel najsłynniejszej szkoły retorycznej, Isokrates (436–338 r. przed Chr.). Tamże, s. 510. Wykorzystując materiał mitologiczny Gorgiasz stworzył między innymi utwór „Pochwała Heleny”, ujęty w formie artystycznej mowy, która miała spełniać postulat przyjemności. J. Czerwińska: Enkomion [w:] Słownik rodzajów i gatunków literackich, s. 209. Natomiast w starożytnym Rzymie mistrzami mów pochwalnych byli: Pliniusz Młodszy (61–112) i Nazariusz (IV w.). Z tym, że ci ostatni zasłynęli bardziej z przygotowywania mów ku czci żyjących władców. R. Krzywy, op. cit. s. 510. Platon (428–347 przed Chr.) w swoim dziele „Respublica” odróżniał wyraźnie „pochwałę dla ludzi dzielnych” od „hymnów dla bogów”. Por. J. Czerwińska, op. cit., s. 209.
  7. J. Czerwińska, op cit., s. 209.
  8. Arystoteles: Retoryka I, 1367b [w:] tenże: Retoryka. Retoryka dla Aleksandra. Poetyka [przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył H. Podbielski]. Warszawa 2008, s. 81.
  9. Tamże, I, 1367b, s. 81.
  10. „Nazwa enkomion wiąże się etymologicznie ze słowem komos, oznaczającym grupę młodzieńców towarzyszących zwycięzcy na igrzyskach. Byli oni więc świadkami ‘pochwał’, jakie otrzymywał on za odniesione zwycięstwo sportowe. Następnie słowo to zaczęło oznaczać w ogóle pochwałę czynów; ‘epainos’ oznaczał zaś ‘pochwałę zalet charakteru’. W Etyce eudemejskiej 1219b, s. 8-16 Arystoteles dokonuje rozróżnienia rodzajów pochwał wyjaśniając, że enkomion jest to mowa, w której przedmiotem pochwały są aktualnie dokonane czyny, epainos zaś pochwałą charakteru człowieka, a eudaimonios pochwałą pięknych celów”. Arystoteles: Retoryka I, 1367b, s. 80, przyp. 160.
  11. Tamże, I, 1367b, s. 80.
  12. Tamże.
  13. Tamże, 1367b-1368a, s. 81.
  14. Tamże, 1368a, s. 81. „Amplifikacja słowna polega na dodawaniu poszerzających wyrazów do wypowiedzenia prostego” – M. Korolko: Sztuka retoryki, op. cit., s. 121.
  15. 15 Arystoteles: Retoryka I, 1367a, s. 81.
  16. Tamże.
  17. Tamże, I, 1368a, s. 82.
  18. Tamże. Warto jeszcze dodać, że przeciwieństwem pochwały jest nagana. „Takie są zatem podstawy niemal wszystkich mów pochwalnych i nagan, (…) enkomiów i inwektyw. Jeśli je znamy, znamy również ich przeciwieństwa. Nagana opiera się bowiem na przeciwieństwach pochwały” – tamże.
  19. Cicero: De oratore 2, 315-332; M. Korolko: Podręcznik retoryki homiletycznej. Kraków 2010, s. 52-55; D.W. Allhoff, W. Allhoff: Sztuka przekonywania do własnych racji. Retoryka i komunikacja. Kraków 2008, s. 94-95. Szerzej na temat relacji kaznodziejstwa do retoryki zob. H. Sławiński, W. Przy-czyna: Homiletyka a retoryka. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. „Przegląd Homiletyczny” 9 (2005), s. 133-141; L. Szewczyk: Retoryka kaznodziejska [w:] Retoryka. Red. M. Barłowska, A. Budzyńska-Dacy, P. Wilczek, s. 241-249.
  20. Krzywy, op. cit., s. 509.
  21. 21 Tamże.
  22. Tamże.
  23. Tamże; por. M. Korolko: Podręcznik retoryki homiletycznej, op. cit., s. 223-230.
  24. 24Por. J. Dziedzic: Kulturowo-religijne aspekty żałoby. „Analecta Cracoviensia” 35 (2003), s. 30.
  25. E. Kübler-Ross: Rozmowy o śmierci i umieraniu. Poznań 1979, s. 55-146.
  26. J. Dziedzic: Żałoba po śmierci Jana Pawła II. Analiza ilościowo-jakościowa Księgi kondolencyjnej „Internauci w hołdzie papieżowi Janowi Pawłowi II”. Kraków 2009, s. 57.
  27. Homilie obrzędowe z kolei należą do obszerniejszego zbioru homilii okolicznościowych. Takie właśnie przyporządkowanie można przyjąć za podziałem zamieszczonym w OWMR, którego rozdział VIII wylicza: Msze okolicznościowe, a wśród nich między innymi Msze obrzędowe związane z udzielaniem niektórych sakramentów i sakramentaliów,­ a ponadto Msze za zmarłych, ze szczególnym wyróżnieniem Mszy pogrzebowej, podczas której zasadniczo powinna być głoszona homilia, zalecana również podczas innych Mszy za zmarłych. Homilie okolicznościowe to termin pojemny treściowo, obejmujący zarówno przepowiadanie liturgiczne podczas okazji religijnych,­ jak na przykład sakramenty, sakramentalia, nabożeństwa biblijne i pokutne,­ jak też okoliczności natury świeckiej, jak na przykład jubileusze, rocznice narodowo-patriotyczne. Słuszne jest więc wyróżnienie spośród homilii okolicznościowych tych, które głoszone są w czasie celebracji sakramentów i sakramentaliów. Por. G. Siwek: Homilie obrzędowe. Kraków 1997, s. 6-15.
  28. Święta Kongregacja dla Sakramentów i Kultu Bożego: Obrzędy pogrzebu dostosowane do zwyczajów diecezji polskich. Katowice 1977 [odtąd skrót: OP], nr 87; G. Siwek: Homilie obrzędowe, op. cit., por. tamże, s. 6.
  29. Benedykt XVI: Adhortacja apostolska o Eucharystii, źródle i szczycie życia i misji Kościoła „Sacramen-tum Caritatis”. Kraków 2007, nr 46; tenże: Adhortacja apostolska o słowie Bożym w życiu i misji Kościoła „Verbum Domini”. Poznań 2010, nr 59.
  30. Por. Jan Paweł II: List apostolski o świętowaniu niedzieli „Dies Domini”. Poznań 1998, nr 40.
  31. Benedykt XVI: Adhortacja apostolska o słowie Bożym w życiu i misji Kościoła „Verbum Domini”, op. cit., nr 59.
  32. OP 308.
  33. Tamże, nr 308; J.A. Wallace: Preaching to the Hungers of the Heart. The Homily on the Feasts and within the Rites. Collegeville. MN 2002, s. 79-81.
  34. Benedykt XVI: Adhortacja apostolska o słowie Bożym w życiu i misji Kościoła „Verbum Domini”, op. cit., nr 59.
  35. Jan Paweł II: Posynodalna adhortacja apostolska o Jezusie Chrystusie, który żyje w Kościele, jako źródło nadziei dla Europy „Ecclesia in Europa”. Wrocław 2003, nr 18.
  36. Gdyby Ewangelia Chrystusa była jedną spośród wielu dróg wiodących do zbawienia, można by liczyć na to, że ludzie sami znajdą i wybiorą odpowiednią dla siebie drogę zbawienia od śmierci. Jednakże innej drogi, poza Jezusem, nie ma. On jest nie tylko jedynym, niezbędnym pośrednikiem zbawienia, ale samym źródłem zbawienia. Por. tamże, nr 20.
  37. Kongregacja Nauki Wiary: Deklaracja Dominus Iesus. O jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła. Poznań 2006, nr 14.
  38. Jan Paweł II: Posynodalna adhortacja apostolska o Jezusie Chrystusie, który żyje w Kościele, jako źródło nadziei dla Europy „Ecclesia in Europa”, op. cit., nr 20.
  39. Tamże, nr 22.
  40. Por. H. Waldenfels: Chrystus a religie. Kraków 2004, s. 66.
  41. Tamże, s. 67.
  42. Kongregacja Nauki Wiary: Dominus Iesus, op. cit., nr 12.
  43. H. Waldenfels, op cit., s. 67-68.
  44. Kongregacja Nauki Wiary: Dominus Iesus, op. cit., nr 16; Jan Paweł II: Posynodalna adhortacja apostolska o Jezusie Chrystusie, który żyje w Kościele, jako źródło nadziei dla Europy „Ecclesia in Europa”, cit., nr 22.
  45. Kongregacja Nauki Wiary: Dominus Iesus, op. cit., nr 16.
  46. Tamże 20.
  47. Tamże 22.
  48. Tamże 20.
  49. Tamże 21; J.A. Wallace, op. cit., s. 87-89.
  50. OP 63a.
  51. Por. tamże, nr 66a.
  52. Tamże, nr 66b.
  53. Tamże, nr 63c.
  54. Tamże, nr 42d.
  55. Tamże, nr 46c.
  56. Jan Paweł II: Encyklika o stałej aktualności posłania misyjnego „Redemptoris Missio”. Watykan 1990, nr 20.
  57. G. Siwek (Blaski i cienie, op. cit., s. 37) czyni cenne spostrzeżenie na temat potrzeby uwzględniania w posłudze słowa tematów eschatologicznych jako kontrapunktu dla kultury współczesnej: „Ambona zaś naznaczona piętnem ‘straszenia’ (niekiedy również Panem Bogiem) unika podejmowania tematów eschatologicznych. Zauważono nawet ironicznie, że memento mori usłyszymy dziś raczej od agenta ubezpieczeniowego niż od nowoczesnego kaznodziei (D. Karłowicz: Koniec snu Konstantyna. Kraków 2004, s. 23)”.
  58. OP 308; por. M. Costell, J.W. Wallace: Preaching in the Face of Death. „New Theology Review” 12 (1999), nr 4, s. 22; J.A. Wallace, op. cit., s. 91-92.
  59. OP 163.
  60. OP 141b.
  61. Zauważył to Hans Kessler: „Dogmat określa te ramy, ale nie wypełnia ich treścią. Nie jest to jednak zadanie formuły dogmatycznej. Należy to uczynić w innych formułach językowych (narracyjnie, doksologicznie itd.), wychodząc od Pisma Świętego i wspólnego doświadczenia wiary w Jezusa Chrystusa. Samej formule brak jest dynamiki Pisma Świętego i Pism Ojców Świętych”. H. Waldenfels, op. cit., s. 58.
  62. Ratzinger: Christocentric Preaching [w:] The Word. Readings in Theology. Ed. C. Gavin, Ch. Pfeiffer, W. Ruede, G. Uebelhor. New York 1964, s. 214.
  63. Jan Paweł II: List apostolski o świętowaniu niedzieli „Dies Domini”, op. cit., nr 41.
  64. OP 46c.
  65. OP 66.
  66. Do takiego mówienia prowokowani są duszpasterze, gdy bliscy osoby zmarłej przynoszą napisany przez siebie jej życiorys, w którym jest mowa jedynie o świeckich zasługach albo nawet o postępowaniu nie zawsze licującym z godnością chrześcijan.
  67. „W przygotowaniu i urządzeniu obrzędów pogrzebowych niech kapłani z wielką delikatnością potraktują osobę każdego zmarłego i okoliczności jego śmierci oraz żałobę rodziny i potrzeby chrześcijańskiego życia. Niech również mają szczególny wzgląd na tych, którzy uczestniczą­ w pogrzebie i słuchają Ewangelii, czy to będą akatolicy, czy katolicy bardzo rzadko lub nigdy nie uczestniczący we Mszy św., albo nawet tacy, o których sądzi się, że utracili wiarę. Dla wszystkich bowiem kapłani są sługami Ewangelii Chrystusa”. OP 18. Wskazanie to posiada niemal identyczne brzmienie z uwagą zamieszczoną w OWMR 385: „Niech duszpasterze zwracają szczególną uwagę na tych, którzy z okazji pogrzebu są obecni podczas sprawowania liturgii lub słuchają Ewangelii, czy to będą niekatolicy, czy katolicy, którzy nigdy nie uczestniczą w Eucharystii albo czynią to bardzo rzadko, albo nawet tacy, o których się sądzi, że utracili wiarę. Kapłani są bowiem sługami Ewangelii Chrystusa w stosunku do wszystkich ludzi”.
  68. Por. Jan Paweł II: Encyklika o stałej aktualności posłania misyjnego „Redemptoris Missio”, op. cit., nr 20.

Ks. dr hab. Henryk Sławiński – homileta i pedagog; adiunkt w Katedrze Komunikacji Religijnej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie; członek Senackiej Komisji ds. Kontaktów z Zagranicą UPJPII; wykładowca homiletyki w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów i Wyższym Seminarium Duchownym Księży Misjonarzy św. Rodziny. Sekretarz Sekcji Homiletów Polskich. Zastępca redaktora naczelnego „Polonia Sacra”. Należy do Arbeitsgemeinschaft für Homiletik, Polskiego Towarzystwa Teologicznego oraz do Koła Współpracowników Komisji Języka Religijnego PAN. Autor publikacji z zakresu teologii i pedagogiki.

Powyższy artykuł pierwotnie ukazał się w „Przeglądzie Homiletycznym“ 15 (2011), s. 119-134. Publikacja na stronie formacja.diecezja.tarnow.pl za zgodą Autora.

Udostępnij Tweet