Św. Bazyli Wielki. Ze skarbca mądrości Ojców Kościoła – ks. Mateusz Świstak

„Kiedy zanika u kaznodziejów znajomość Ojców Kościoła, znikają też dobre kazania i homilie” – ks. Waldemar Wojdecki, wykładowca homiletyki w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie i na UKSW.

Wielki Post jest dobrą okazją, aby zwrócić uwagę na sprawy duchowe, które być może w codzienności kapłańskiej z różnych powodów nieco przyblakły. Pomimo wielu wyzwań duszpasterskich tego okresu – nabożeństwa pasyjne, rekolekcje, przygotowanie Triduum Paschalnego – warto pamiętać, że jest to szczególny czas, by zatroszczyć się o swoją kondycję duchową.

Dobrą pomoc w tym celu stanowić mogą teksty Ojców Kościoła (fragmenty homilii, kazań, dzieł teologicznych, biblijnych), opatrzone kilkoma zdaniami komentarza, dotyczące różnych dziedzin życia kapłańskiego: duszpasterstwa, sakramentów, osobistej pracy. Mogą one posłużyć do osobistego rozwoju duchowego i dobrego przeżycia Wielkiego Postu. Mogą też stać się pomocą dla powierzonych naszej pieczy duszpasterskiej wiernych. Gdy w wielkopostnych naukach rekolekcyjnych będziemy po raz kolejny słyszeć wezwanie do nawrócenia, gdy sami innych do tego będziemy zachęcać – niech mądrość starożytnego Kościoła będzie w tym skuteczną pomocą.

Gdy brakuje czasu na modlitwę – św. Bazyli Wielki (329-378)

„Skoro Apostoł powiedział: Nieustannie się módlcie (1 Tes 5, 16), czy zatem musimy się modlić bez przerwy i czy jest to wykonalne? Na to pytanie oczekujecie ode mnie odpowiedzi… Modlitwa stanowi prośbę o dobro skierowaną do Boga. Nie ogranicza się jednak do samych słów. Stwórca wie przecież, co dla nas jest pożyteczne, nawet gdybyśmy Go nie prosili. Nie trzeba Mu o tym przypominać. Co chcemy przez to powiedzieć? To, że nasza modlitwa nie powinna kończyć się na słowach. Jej siła bardziej bowiem polega na usposobieniu duszy oraz na dobrych i cnotliwych czynach. (…)

Gdy zasiadasz do stołu, pomódl się. Gdy bierzesz do ręki chleb, złóż Dawcy dziękczynienie. Kiedy swe słabe siły fizyczne wzmacniasz winem, wspomnij na Tego, który dał ci dar przynoszący rozweselenie serca i ulgę w dolegliwościach. Minęła już pora posiłku? Niech jednak nie minie pamięć o hojnym Dawcy. Dziękuj Mu, gdy się ubierasz. (…) Okaż wdzięczność Temu, który dał nam słońce, by pomagało nam przy codziennych zajęciach. Bądź wdzięczny Bogu, który ofiarował ogień, by rozjaśniał mrok i służył w innych życiowych potrzebach.

Jeszcze inne okazje do modlitwy daje noc. Kiedy bacznym okiem spojrzysz na niebo i ogarniesz piękno gwiazd, skieruj modlitwę do Pana, wielkiego artysty wszechświata, i oddaj cześć Temu, który w swej mądrości to wszystko stworzył. (…) Niech więc noc nie będzie jedynie zapadnięciem w sen. Sam sen może być pobożnym rozważaniem, gdyż marzenia senne stanowią echo naszych codziennych zajęć: jakie są troski życia, takie są też nasze sny”.

Często sami mówimy, że brak nam czasu na modlitwę, że nieraz brewiarz odmawiamy w pośpiechu, bez należytego skupienia, że w natłoku codziennych zajęć ciężko wygospodarować czas na dłuższą, głębszą modlitwę, lekturę duchowną. Podobne słowa słyszymy z ust naszych parafian, młodzieży w szkole, dzieci. Współczesny świat, w którym wszyscy gdzieś się spieszą nie sprzyja modlitwie, która przecież potrzebuje wyciszenia i skupienia. Jest tyle różnych spraw, zajęć, problemów, że właściwie brakuje czasu na modlitwę. A przecież powinna być obecna w naszym życiu, jeśli chcemy mówić o dojrzałym kształtowaniu duchowości kapłańskiej.

 Jak zatem połączyć różnorodność obowiązków z pragnieniem głębokiej modlitwy?

Św. Bazyli nie proponuje jakiegoś rewolucyjnego podejścia do modlitwy, nie wzywa do porzucania obowiązków i zajęć na rzecz modlitwy, czy przeciwstawiania sobie tych rzeczywistości. U podstaw duchowości bazyliańskiej stoi pamięć o Bogu – mneme Theou. Nie polega ona na stałym myśleniu o Nim, na ciągłym powtarzaniu słów modlitw. Jest ona raczej nieustanną świadomością bliskości Boga, przeżywaniem Jego obecności w każdej chwili, co wcale nie musi od razu wiązać się z wypowiadaniem jakiejś modlitwy. Taka pamięć według Bazylego cechuje właśnie człowieka wierzącego: w świecie naznaczonym zapomnieniem o Bogu (jakże to adekwatne do współczesnych nam czasów) żyje on ciągłą pamięcią o swoim Stwórcy. W ten sposób możliwe jest praktykowanie modlitwy łączącej różne dziedziny naszego życia i w każdych warunkach. Elementem dominującym w duchowości bazyliańskiej nie jest indywidualna asceza, ale harmonijne połączenie modlitwy, liturgii, pracy i miłości bliźniego przepełnione uświadomieniem sobie Bożej obecności. Tak pojmowana duchowość wpisuje się bardzo dobrze w rzeczywistość naszej pracy i życia kapłańskiego, któremu daleko przecież do zamkniętych klasztorów i ścisłych reguł mniszego życia.

Co może pomóc w kształtowaniu w sobie nieustannej pamięci o Bogu?

Możliwości jest wiele. W każdej bowiem sytuacji jest On przy nas obecny. I nie potrzeba wcale namacalnie doświadczać tej obecności. Sama świadomość Jego obecności wystarczy. Co ciekawe, św. Bazyli nie wspomina o uczuciach czy emocjach towarzyszących przeżywaniu relacji z Bogiem. To ważna wskazówka, bo łatwo dziś ulegamy zbyt emocjonalnemu podejściu do wiary, zostawiając na boku nasz rozum, a przecież to on jest podstawą świadomości działania Boga w naszym życiu.

Pomocą mogą stać się dla nas akty strzeliste towarzyszące drobnym, codziennym sytuacjom. Może to być także zapamiętany werset z porannego brewiarza czy z mszalnych czytań. Gdy rano odprawialiśmy medytację, to warto oprócz podjęcia swojego postanowienia, zapamiętać jakąś myśl czy słowa, które będą „żyć w nas” przez cały dzień. Nie trzeba do tego specjalnie starać się przypominać sobie zapamiętany tekst czy powtarzać go niczym mantrę. Wsparciem będzie proste „Chwała Ojcu” wypowiedziane w duchu wdzięczności czy krótka myśl skierowana do Boga w trudnej sytuacji (choćby wtedy, gdy uczniowie w klasie „wchodzą nam na głowę”).

Warto w ten właśnie sposób pielęgnować w sobie świadomość bliskości Boga, uczyć się traktować Go, jako Kogoś bardzo bliskiego, choć dyskretnego. Będzie to także dla nas dobra pomoc w chwili pokusy lub zwątpienia. Okazji jest wiele, ważne by z nich korzystać a wtedy rzeczywiście zgodnie ze słowami biskupa Cezarei Kapadockiej „twoje życie stanie się ciągłą i nieustanną modlitwą”.

Św. Bazyli Wielki – urodził się w Cezarei Kapadockiej (obecnie Turcja) w bardzo religijnej rodzinie. Jego rodzicami byli Bazyli i Emelia. Dwaj jego bracia: Grzegorz z Nyssy i Piotr z Sebasty oraz siostra Makryna Młodsza zostali wyniesieni na ołtarze, a później także jego matka i babka (fakt wyjątkowy w dziejach Kościoła). Bazyli otrzymał staranne wykształcenie. Wspólnie z Grzegorzem z Nazjanzu, przyjacielem z okresu studiów, poświęcił się życiu pustelniczemu. W 364 przyjął święcenia kapłańskie z rąk św. Euzebiusza z Samosaty, a w 370 roku został biskupem Cezarei i metropolitą Kapadocji. Jako biskup odznaczał się szczególną troską o sprawy duszpasterskie i charytatywne. Znane jest jego zarządzenie wydane podczas panującego głodu, by sprzedać część majątku kościelnego, a za uzyskane w ten sposób pieniądze zakupić żywność dla potrzebujących. Ze względu na jego głęboką wiedzę oraz autorytet, jakim się cieszył, historia obdarzyła go przydomkiem Wielki. Był jednym z tzw. Trójcy Kapadockiej, Ojców Kościoła z IV wieku (obok Grzegorza z Nazjanzu i Grzegorza z Nyssy), którzy bardzo przyczynili się do ostatecznego określenia przez Kościół dogmatu o Trójcy Świętej i zwalczali herezję ariańską. Jest autorem jednej z pierwszych reguł zakonnych (bazylianie), która dotrwała do czasów współczesnych oraz opracował tekst liturgii eucharystycznej po dziś dzień używanej w Kościołach tradycji bizantyjskiej prawosławnej i greko-katolickiej.

Bibliografia
Filokalia. Teksty o modlitwie serca, red. W. Zatorski OSB, Tyniec 2012.

Ks. Mateusz Świstak – wyświęcony w 2012 r., od lipca 2016 na Ukrainie (archidiecezja lwowska, parafia Brody); zainteresowania: liturgika (ostatnio zwłaszcza ryt bizantyjski), muzyka, historia, turystyka; zafascynowany dorobkiem teologicznym Benedykta XVI i nauczaniem abp Fultona Sheena.

Udostępnij Tweet