Uzależnienia jako konsekwencje złych wyborów – Ks. Józef Partyka

Kryzysy kapłańskie

„Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga” (Hbr 5, 1). List do Hebrajczyków dobitnie podkreśla, że sługa Boży jest człowiekiem. Wywodzi się z ludzi i służy im naśladując Jezusa Chrystusa, „doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4, 15). Bóg powołuje kapłana z określonego środowiska życia ludzkiego i kościelnego, które go ukształtowało i do którego zostanie posłany, stawiając przed nim konkretne wymagania. Kapłan ma m.in.: głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Mt 28,18-20), sprawować Eucharystię na Jego pamiątkę (Łk 22, 19), odpuszczać grzechy (J 20, 22- 23; Mt 18, 18), służyć ludziom (1 Kor 4,1), być wiernym kapłaństwu (1 Kor 4, 2), unikać zgorszeń (Mt 18, 6), być wzorem (1 Tm 4, 12), dbać o swoje wnętrze (1 Tm 4, 16). Powinien być nienaganny, rozsądny, przyzwoity, gościnny, opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, nieobłudny, nienadużywający alkoholu, mający czyste sumienie (1 Tm 3, 1-13), jak i niezarozumiały, nieskłonny do gniewu i awantur, sprawiedliwy, pobożny, powściągliwy i wierny nauce Chrystusa (Tt).

Kapłaństwo przyjmuje człowiek i chociaż jest ono darem Boga, to kapłan, jako osoba otrzymująca i przechowująca go, podlega wszystkim prawom ludzkiej natury, ludzkiej psychiki, w którą jest wpisany także kryzys. Życie kapłana bowiem to życie człowieka, który jest kapłanem. Życie człowieka natomiast, zwłaszcza życie psychiczne i duchowe, nie przebiega po linii prostej. Charakterystyczną jego cechą są wzloty i upadki, rozwój i cofanie się. Również życie kapłana jest przeplatane fazami rozwoju, zarówno duchowego, jak i ludzkiego, fazami załamań, stawania na rozdrożu czy też zwykłej niewierności i grzechu, co często prowadzi do różnego rodzaju kryzysów. By jednak przeanalizować i ocenić kapłańskie kryzysy, należy najpierw zdać sobie sprawę z tego, czym jest w ogóle kryzys.

Teoria kryzysu

Dziś bardzo często za kryzys uznaje się wszelkie trudności, które napotyka człowiek. U Hipokratesa jednak pojęcie to („kryzys” – gr. krisis: sąd) używane było w kontekście choroby i oznaczało moment przesądzający o stanie chorego, (maksymalne nasilenie objawów choroby), czy chory wyzdrowieje i będzie żył czy umrze.

Współczesna psychologia posługuje się pojęciem „kryzysu psychicznego”, które jest definiowane jako jedna z reakcji człowieka zdrowego na sytuację trudną, w której dotychczasowe sposoby radzenia sobie stały się niewystarczające (Lindemann, Caplan). Skutkiem kryzysu jest radykalnie nowy sposób funkcjonowania: konstruktywny lub destruktywny. Kryzys nie jest zatem utożsamiany z chorobą. Po kryzysie coś się zmienia, coś zostaje przesądzone. Inni definiują kryzys jako sytuację emocjonalnego i umysłowego stresu, wymagającą zmiany perspektywy w ciągu krótkiego czasu. Albo człowiek szybko wypracuje nowe sposoby konstruktywnego radzenia sobie z rzeczywistością, albo ponosi dotkliwe konsekwencje nieradzenia sobie (Allport).

Nie każdą sytuację, w której występują trudności natury emocjonalnej, można określić jako kryzysową. Za taką bowiem, według psychologów, można uznać tę, w której współwystępują następujące czynniki:
a) silne napięcie emocjonalne, b) problem, który wywołał kryzys, jest co najmniej subiektywnie ważny, c) człowiek jest bezradny wobec problemu, sytuacji, d) występuje dłuższe poczucie dyskomfortu psychicznego, e) człowiek nie ma dostatecznego oparcia i pomocy u osób najbliższych (Płużek).

Przyczyny kapłańskich kryzysów

Współcześnie wielu kapłanów w krajach Europy Zachodniej, a coraz częściej również w naszej Ojczyźnie, przeżywa kryzys związany z poczuciem bycia niepotrzebnym społeczeństwu dla którego przestają się liczyć wartości duchowe. Tymczasem św. Jan Paweł II w Liście do kapłanów z okazji Jubileuszu Odkupienia pisał z mocą: „To jest tak bardzo ważne dla nas: ażeby nie ogarniała nas pokusa «nieużyteczności», że jesteśmy niepotrzebni. Bo to nieprawda. Jesteśmy potrzebni bardziej niż kiedykolwiek — bo Chrystus jest potrzebny bardziej niż kiedykolwiek! Dobry Pasterz jest potrzebny bardziej niż kiedykolwiek!”. Współczesnemu zagubionemu człowiekowi kapłan jest niezwykle potrzebny, ale nie tyle jako organizator, budowniczy, specjalista od mediów czy turystyki pielgrzymkowej, co przede wszystkim jako „człowiek Boży” (por. 1 Tm 6, 11; 2 Tm 3, 17) głęboko zatroskany o swoje życie duchowe. Współczesny człowiek potrzebuje kapłana, który jest świadkiem, który sam żyje głębokim życiem duchowym i jest szczerze zatroskany o życie duchowe powierzonych mu ludzi. O życie duchowe kapłanów, o owo esse, z którego ma wypływać agere często i mocno upominał się św. Jan Paweł II podkreślając jak bardzo ważna dla każdego kapłana jest świadomość osobistego dążenia do świętości. Świętość jest również najlepszą ochroną przed kryzysem. Prawdziwa zaś świętość to owoc prawdziwej miłości, gdyż miłość jest duszą świętości (KKK, nr 826).

Co jednak nam, kapłanom może przeszkadzać w osobistym uświęceniu? Św. Proboszcz z Ars wskazuje na jedną z przyczyn. Jest nią „brak refleksji. Mamy wstręt odwracać duszę od rzeczy zewnętrznych. Nie wiemy co prawdziwie należy czynić. Nam potrzeba skupionej refleksji, nieustającej modlitwy, ścisłego zjednoczenia z Bogiem” w innym zaś miejscu dobitnie stwierdza „wielkim nieszczęściem dla nas proboszczów jest, gdy duch drętwieje lenistwem i obojętnością”. Zaś „przyczyna, dla której rozluźniają się obyczaje kapłanów polega na tym, że nie odprawiają Mszy Św. w skupieniu i pobożnie”. W podobnym tonie wypowiada się św. Teresa z Avili: „zajmij się mną, a ja zajmę się tobą” czy Czcigodny Sługa Boży Pius XII: „kto pełen jest Chrystusa, ten bez trudu znajdzie środki i drogi, jakimi pozyska dla Chrystusa innych”. Zaś nieżyjący już arcybiskup F.J. Sheen pytał: „Czy mamy odwagę pokazać Chrystusowi nasze rany, mimo że jest On Lekarzem? Wzdragamy się przed Jego wezwaniami do ofiary; domagamy się uzdrowienia bez bólu, wiedzy bez studiów, miłości bez ofiary”. Jeżeli zatem kapłan, który ma być promotorem i ekspertem życia duchowego dla powierzonych mu osób, zaniedbuje relację z Bogiem i przestaje troszczyć się o osobistą świętość oraz odpowiednie kompetencje w dziedzinie duchowości chrześcijańskiej, to bardzo szybko naraża się na różnego rodzaju kryzysy.

Do najczęstszych źródeł kapłańskich kryzysów zalicza się dziś m.in.: duchowe wypalenie, ucieczkę w aktywizm i wynikające z niego przepracowanie, złe przeżywanie samotności, izolowanie się od ludzi. Dodatkowo, zaniedbane relacje z Bogiem, przeżywanie różnych osobistych, trudnych zdarzeń (śmierć kogoś bliskiego) w połączeniu z nieharmonijnym trybem życia pod presją czasu i nieustannym zderzaniem się z wewnątrzkościelnym „systemem” powoduje, że kapłan należy do grupy podwyższonego ryzyka wchodzenia w różnego rodzaju kryzysy (O. Józef Augustyn, ks. W. Węgrzyniak, B. Woronowicz z Instytutu Psychologii i Neurologii w Warszawie).

Psychologiczna koncepcja mechanizmów uzależnienia

Aby zdiagnozować i leczyć uzależnienia, trzeba je najpierw zdefiniować i opisać specyficzne objawy. Najprościej można powiedzieć, że uzależnieniem nazywamy zespół obejmujący wszystkie czynności i substancje prowadzące do powstania przymusu ich przyjmowania lub wykonywania określonych działań; destrukcyjne przywiązanie do specyficznych stanów emocjonalnych oraz do substancji i zachowań, które te stany 3 mogą wzbudzać. Drogą do uzależnienia są sytuacje, w których normalne zachowania uzyskują taką specyfikę i intensywność, że prowadzą do powstawania atrakcyjnych psychicznie stanów emocjonalnych. Kluczową rolę w rozwoju uzależnienia odgrywa dążenie do uzyskania kontroli nad stanem emocjonalnym (zaznanie przyjemności, złagodzenie cierpienia). Rozwija się nawyk regulowania stanów emocjonalnych. Powtarzające się zaś sięganie po przyjemność prowadzi do cierpienia, którego nie można uniknąć inaczej, jak powtarzanie tych czynności, które do tego cierpienia prowadzą (błędne koło, pułapka uzależnienia). Dobrze ilustruje to poniższy tekst:
-„Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
-Aby zapomnieć – odpowiedział pijak.
-O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
-Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził pijak, schylając głowę.
-Czego się wstydzisz? – dopytywał Mały Książę, chcąc mu pomóc.
-Wstydzę się, że piję – zakończył pijak.

Cechy wspólne nałogowych zachowań

Wszystkie uzależnienia mają kilka cech wspólnych: a) dają krótkotrwałą przyjemność (subiektywnie lub obiektywnie), b) stają się tym, na czym człowiek koncentruje swoje życie, c) dają sztuczne poczucie własnej wartości, mocy, kontroli, bezpieczeństwa i intymności, d) chwilowo uśmierzają cierpienie, e) długofalowo pogarszają problemy i uczucia, od których człowiek usiłuje uciec, f) środek uzależniający jest konsumowany nawet wtedy, kiedy nie daje już poczucia szczęścia, g) powoli następuje zanik kontroli, h) środek uzależniający używany jest w celu oderwania się od rzeczywistości, i) osoba pozostaje w nałogu, pomimo pojawiających się negatywnych konsekwencji lub problemów zdrowotnych. Do powyższego „zestawu” negatywnych cech nałogowych zachowań dodaje się również rosnące koszty (destrukcyjność) oraz opór przed zmianą. Dla osoby uzależnionej charakterystyczną cechą jest także trwały i sztywny schemat postępowania, system przekonań podtrzymujący i utrwalający nałogowe zachowania, niepowodzenia przy próbach samodzielnej zmiany, wzrost tolerancji oraz objawy odstawienia (Kapler).

Człowiek może uzależnić się w zasadzie od wszystkiego. Do najczęstszych uzależnień należy uzależnienie od substancji psychoaktywnych (nikotyna, alkohol, narkotyki, lekarstwa) bądź od określonego (zachowania) działania np. hazardu, telewizji, komputera itd. (uporczywie powtarzane czynności mimo szkód, które wywołują; na ogół bezskuteczne próby ich zaprzestania prowadzą do przykrych stanów psychicznych i dolegliwości fizycznych (objawy odstawienia, czyli abstynencji). Do „nowszych” uzależnień należy: a) alkoreksja – zastępowanie jedzenia alkoholem w celu utrzymania szczupłej sylwetki, b) bigoreksja – uzależnienie od pięknie umięśnionej sylwetki, c) ortoreksja – uzależnienie od zdrowego odżywiania, d) tanoreksja – uzależnienie od opalania się w solarium, e) od zabiegów upiększających (wstrzykiwanie botoksu czyli jadu kiełbasianego) i wielu innych.

Liczne badania wykazały, że zachowania problemowe najczęściej ze sobą współwystępują. Ponadto jedno zachowanie pociąga za sobą inne. Np. palenie tytoniu ułatwia przekraczanie następnych barier (zakazów), co może przyspieszyć inicjację alkoholową i podejmowanie następnych zachowań problemowych, gdyż osłabiona alkoholem zdolność kontrolowania własnych zachowań umożliwia przekraczanie kolejnych, własnych granic.

Kto może być zagrożony chorobą alkoholową?

Jak wynika z Europejskiego Raportu Narkotykowego 2015, Polacy najczęściej są uzależnieni od alkoholu, narkotyków, papierosów, zakupów, pracy, Internetu i hazardu. Niewątpliwie ze wszystkimi tymi problemami mamy do czynienia także w 4 środowisku kapłańskim, niezależnie od tego, czy robimy wszystko, by ich nie widzieć (i nie reagować), czy też je dostrzegamy. Sam fakt ich występowania w środowisku kapłańskim nie jest czymś nadzwyczajnym, dlatego, że problemy te są charakterystyczne dla każdego środowiska ludzkiego, więc statystycznie oczywiste jest, że będą występowały również w tym środowisku. Do księży, nauczycieli, lekarzy i prawników bardzo trudno jednak dociera prawda o tym, że mogą być uzależnieni. Szczególnie zaś temu, kto jest powołany do tego, żeby nauczać i prowadzić innych, trudno jest przyznać, że sam nie daje sobie z czymś rady. Uzależnienie od alkoholu jest jednym z najczęstszych problemów dotykających środowisko kapłańskie. Do powstania uzależnienia przyczynia się współwystępowanie czynników biologicznych, psychologicznych i środowiskowych. Ich znajomość jest konieczna, by dokonywać właściwych wyborów, które nie wprowadzą nas kiedyś na drogę uzależnienia.

Uwarunkowania biologiczne

W latach 40-tych XX w sformułowano tezę, że alkoholizm może być dziedziczny. Wyniki wielu badań dostarczyły danych wskazujących na to, że dziedziczyć można tylko predyspozycje do uzależnienia. Współcześnie zaś prowadzone badania wskazują geny prawdopodobnie odpowiedzialne za rozwój choroby alkoholowej (związane z chromosomem 13 oraz chromosomem Y). Reakcje na alkohol są różne – jedni czują się po nim odprężeni i zadowoleni, inni cierpią na ból głowy i nudności. Wynika to z różnej aktywności enzymów biorących udział w przemianach alkoholu. Ich działanie wywiera pośrednio silny wpływ na czynność ośrodkowego układu nerwowego. Mechanizm tego zjawiska związany jest z istnieniem układu tzw. pozytywnego wzmocnienia. Pozytywne doznania powodują skłonność do powtarzania czynności, a co za tym idzie do zwiększania ryzyka możliwości uzależnienia. A zatem uzależnienie od alkoholu nie jest chorobą genetyczną, chociaż u części osób czynniki biologiczne odgrywają istotną, lecz nie samodzielną rolę w powstawaniu uzależnienia. Są więc czynnikami ryzyka uzależnienia od alkoholu.

Uwarunkowania psychiczne

Cechami zwiększającymi prawdopodobieństwo popadnięcia w chorobę alkoholową są: a) nadmierna zależność (od innych), b) niedojrzałość emocjonalna (wiek rzeczywisty i emocjonalny znacznie się różnią, niektórzy ludzie nigdy nie dorastają [40-latek zachowujący się jak nastolatek]), c) nieumiejętność wyrażania emocji: alkohol rozładowuje napięcie stając się sposobem na radzenie sobie z ukrywanymi emocjami, d) niska samoocena: alkohol staje się sposobem na złudną pewność siebie, fałszywe poczucie mocy i wielkości, znosi poczucie winy, wszystko staje się łatwe i proste, alkohol staje się sposobem na szybkie uzyskanie dobrego samopoczucia i wiary w siebie, e) mała odporność na frustrację i stres: ucieczka w alkohol zmniejsza napięcie, które jest niewspółmierne do zwykłych codziennych trudności przez co człowiek ma codzienną okazję do picia, f) wysoki poziom lęku i niepokoju, g) antyspołeczny typ osobowości: dla ludzi zwróconych przeciw społeczeństwu, negujących wszelkie zakazy i normy, mających trudności we współżyciu z innymi alkohol jest formą ucieczki od rzeczywistości.

Uwarunkowania społeczne

Postawy społeczeństwa wobec picia alkoholu powodować mogą rozpowszechnianie problemów alkoholowych: a) źle pojęta „tradycja” i obyczaje rodzinne, b) „powiązanie” prawie wszystkich uroczystości z alkoholem, c) niepijący traktowani jako „odmieńcy”, d) picie obowiązkowe przy różnych wydarzeniach kulturalnych, społecznych, religijnych, e) przekonania: „alkohol zmniejsza dystans między ludźmi”, „okazja do zabawy i wypoczynku”, f) szeroka dostępność alkoholu.

Kapłańskie „wyzwalacze” uzależnienia od alkoholu

Ks. Piotr Brząkalik, niepijący alkoholik, Duszpasterz Trzeźwości Archidiecezji Katowickiej i proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Katowicach-Szopienicach jest przekonany, że „wyzwalaczy” uzależnienia należy szukać przede wszystkim w sobie: „…nawet wtedy, gdybyśmy poprawili język naszego ciała, zrezygnowali z celibatu, zreformowali organizacyjną, personalną i finansową stronę parafii, wyrównali ekonomiczne różnice między diecezjami, zjawisko nadużywania czy uzależnienia od alkoholu wśród duchownych wcale by nie zanikło. Gdyby rzeczywiście zewnętrzne powody odgrywały pierwszorzędną rolę w popadaniu w uzależnienie, wystarczyłaby zmiana parafii, diecezji, biskupa, towarzystwa, kolegów, żony, teściowej, sąsiadów. Ale przecież to nie pomaga i nie pomoże. Przyczyna mojego uzależnienia tkwi we mnie. Jak długo będę czekał, aż zmieni się otaczający mnie świat (albo nawet jeśli samemu będę próbował go zmieniać), tak długo nie uporam się z uzależnieniem. Ja nie mam zmieniać świata, żeby opanować moje uzależnienie, ja mam zmienić siebie, żeby w tym świecie umieć żyć bez alkoholu. Bo dla żadnego alkoholika nie ma powrotu do tak zwanego kontrolowanego, towarzyskiego picia”. Inne wyzwalacze według niego to:

– „omnibusowatość duchownych” – z jednej strony wymaga się od kapłana, by był dobrym kaznodzieją, dobrze śpiewał, był dobrym katechetą, spełniał oczekiwania biskupa, proboszcza i parafian, z drugiej zaś kapłan doświadcza tego, że spełnienie oczekiwań wszystkich nie jest możliwe. To wszystko prowadzi do zburzenia wizerunku dyspozycyjnego dla wszystkich księdza i rozwoju poczucia winy. Pojawia się wtedy potrzeba znieczulenia, a alkohol do takiej roli świetnie się nadaje,

– „spiżowatowość kapłaństwa”, bez dania sobie prawa do błędu, pomyłki czy odmówienia komuś – lęk przed odmawianiem jest spotęgowany przeświadczeniem, że duchownemu nie wypada powiedzieć „nie”. Brak umiejętności odmawiania w ogóle, prowadzi w konsekwencji do braku umiejętności odmawiania alkoholu,

– napięcie, jakie rozgrywa się w każdym z księży – sprawowanie świętych obrzędów i sakramentów, z jednoczesnym doświadczaniem własnej ułomności i grzeszności, owo zderzenie w kapłańskim człowieczeństwie dwóch przeciwstawnych natur, rzeczywistości i światów: Bożego i ludzkiego, świętego i grzesznego, pozostawia pęknięcie, burzy wewnętrzny ład i spokój. Stąd już tylko krok, by próbować złagodzić w sobie to napięcie, sięgając po alkohol.

W czasie Sesji pastoralnej „Kapłan w kryzysie – porażka czy szansa”, która odbyła się 29 października 2014 r. w Centrum Józefologicznym w Kaliszu, spostrzeżeniami na temat uzależnienia od alkoholu i leczenia tej choroby podzieliło się wielu uczestników konferencji. Warto przyjrzeć się najważniejszym wnioskom płynącym z tego sympozjum:
– osoby przychodzą się leczyć, gdy zrozumieją, że alkohol zaburzył funkcjonowanie w ich życiu,
– cierpiących na chorobę alkoholową należy traktować z należytym szacunkiem,
– nikt nie trafia na terapię z własnej woli, tylko z motywacji zewnętrznej, którą w trakcie terapii należy zamienić na motywację wewnętrzną,
– w terapii koncentruje się uwagę na zasobach człowieka, a nie pokazywaniu mu destrukcji,
– uzależniony nie ma problemu z piciem, tylko ze sobą i swoim życiem,
– istnieje potrzeba stworzenia ośrodka dla księży w kryzysie, który pomagałby leczyć chorą duszę, nie tylko z alkoholizmu, ale także z innych nałogów: z hazardu, uzależnień od Internetu i innych (dr B. Woronowicz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie; M. Konieczny, dyrektor Ośrodka Terapii Uzależnień w Jarocinie; bp E. Janiak; o. J. Augustyn z Krakowa).

Postulatem obecnych na Sympozjum Biskupów była potrzeba zorganizowania w Polsce kilku profesjonalnych ośrodków działających pod egidą Konferencji Episkopatu Polski i korzystających z doświadczenia istniejących już placówek, np. ośrodka w Kowalewie.

Jak postępować z osobami z problemami?

Biskupi polscy w liście do kapłanów na Wielki Czwartek 2016 r. napisali m.inn.: „Wszyscy bez wyjątku jesteśmy grzesznikami. Historia naszego powołania i naszej posługi jest naznaczona słabością i grzechem. Jesteśmy całkowicie zdani na Boże miłosierdzie. (…) Papież Franciszek często nazywa po imieniu „księżowskie” grzechy. W ten sposób głosi prawdę, która wyzwala, choć bywa trudna do przyjęcia. Jesteśmy przyzwyczajeni, by napominać innych. Musimy jednak umieć najpierw sami przyjąć braterskie napomnienie”.

Cechą charakterystyczną grup zamkniętych, a do takich należą również środowiska kapłańskie, jest brak bezpośredniej reakcji na to, że coś dzieje się w ich społeczności. Nikt nic nie mówi wprost danej osobie, choć wszyscy o tym plotkują. Bardzo rzadko ktoś odważy się rozmawiać z właściwym przełożonym, bo to „nie moja sprawa”). Taka postawa:
– może wynikać z dbałości o „święty spokój”, ze wstydu, z poczucia bezradności lub z irytacji,
– może świadczyć o współuzależnieniu (wszyscy żyją problemem jakiegoś kapłana, ale nikt – ani on sam, ani inni – nic nie robią; problem jednej osoby staje się problemem środowiskowym),
– może uspokajać własne sumienie, gdyż sami borykamy się z podobnym problemem, co prowadzi do cichego przyzwolenia na czyny świadczące o poważnym kryzysie w kapłaństwie.

Pierwsze społeczne sygnały, iż kapłan ma problem mogą być jednak jego wołaniem o pomoc. A zatem należy reagować. Jak to jednak robić? Jak uwrażliwiać środowisko kapłańskie na wzajemną troskę o siebie? Jak prawidłowo reagować na sygnały, że ktoś (współbrat) potrzebuje pomocy? To bardzo trudne pytania. Wydaje się jednak, że powinniśmy na nowo odkryć sens „correctio fraterna” czyli chrześcijańskiej troski o drugiego człowieka (współbrata). Powinniśmy z pełną odpowiedzialnością potraktować słowa naszego Mistrza: „idź i upomnij go”, czyli „nie pozwól mu grzeszyć”, to znaczy: „nie pozwól mu dalej brnąć w zło”.

Czym jest „correctio fraterna” (braterskie upomnienie)?

Braterskie upomnienie jest Chrystusową logiką odpowiedzialności za współbrata, który mimo, że zbłądził, to może być uratowany. To ostrzeżenie skierowane do niego, by pomóc mu na drodze świętości. To instrument duchowego postępu, który przyczynia się do poznania wad zwykle niezauważanych przez własne ograniczenia albo zamaskowanych miłością własną, a często jest to również uprzedni warunek, by stawiać czoła tym wadom z Bożą pomocą i dzięki temu doznawać poprawy w życiu chrześcijańskim.

Kiedy upomnienie jest prawdziwie braterskie?
– Gdy jest szczerą troską o duszę człowieka i jego sumienie! Przejawem miłości nie jest przyzwolenie na wszystko, w fałszywie pojętej tolerancji będącej tak naprawdę obojętnością. Święty Ambroży w IV wieku pisał: „Jeśliby kto w razie zauważenia jakiejś wady u przyjaciela rzeczywiście był zmuszony mu ją wytknąć, powinien uczynić to w cztery oczy […]. Skarcenie bowiem bywa pożyteczne i najczęściej jest lepsze niż milczenie przyjaciela. I choćby przyjaciel czuł się obrażony, to jednak go karć. I choćby gorycz tego karcenia serce jego 7 raniła, ty mimo to karć go i nie bój się! Albowiem znośniejsze są rany zadane przez przyjaciela niż pocałunki pochlebców” (Prz 27, 6). Przed zaniechaniem pomocy bliźniemu okazywanej przez braterskie upomnienie przestrzegał również św. Augustyn: „Gorzej postępujesz ty, milcząc, niż on, grzesząc”.
– Gdy upomnienie jest potwierdzone przez innych (wiarygodnych świadków). Opinia wspólnoty przenikniętej duchem wiary jest tym ważniejsza, im bardziej ludzie są rozkochani w relatywizmie i subiektywizmie. Wspólnota pokazuje, że zarówno grzech, jak i nawrócenie mają wymiar społeczny i dlatego nie są prywatną sprawą nikogo z nas.
– Upomnienie nie powinno być publicznym pręgierzem. Nie można nikogo demaskować i upokarzać na oczach innych. Nawet, gdy pojawienie się na pierwszych stronach gazet lub jako news w porze wielkiej oglądalności bywa wystarczającą karą, to jednak nie ma charakteru upomnienia, zwłaszcza braterskiego. Bywa publicznym osądem, formą represji, pospolitym odwetem, rodzajem egzekucji. Nie ma w tym wszystkim miejsca na miłość do grzesznika, który jako istota słaba i poraniona przez samą siebie szuka zrozumienia. Często nie oddziela się grzechu od grzesznika, co skutkuje potępianiem człowieka, a nie popełnianych przez niego czynów.
– Upomnienie musi przekonywać, że miłosierdzie Boże jest nieskończone i większe od każdego rodzaju zła. Nieskończoność miłosierdzia jest najczystszym źródłem nadziei dla grzeszników. Prawdziwie braterskie upomnienie powinno być połączone z modlitwą za tego, kogo dotyczy. Wstawiennicza modlitwa o skruchę, o łaskę pojednania, o dobrą spowiedź, o dar łez, o wiarę w przebaczenie i możliwość zadośćuczynienia za popełnione winy jest cudownym bonusem, który możemy dołączyć do braterskich uwag i napomnień.
– Upominając należy pamiętać o tym, by: a) nie „zagnębić” i nie „skasować” na zawsze, b) nie zerwać komunikacji, c) w każdym zagubionym człowieku (kapłanie) zobaczyć „cierpiącego człowieka”, który potrzebuje pomocy. W wypadkach nieskuteczności braterskiego upomnienia i zlekceważenia napomnienia w obecności innych współbraci (swojego rocznika?), należy po zasięgnięciu rady Kierownika Duchowego, przedstawić sprawę Przełożonym.

Podsumowanie

Kryzys nie jest zjawiskiem, które można w sposób jednoznaczny opisać. Najczęściej prowadzi do załamania dotychczasowego sposobu życia, ideałów, do dezorganizacji życia psychicznego i społecznego człowieka. Kryzys może być również etapem, który człowiek wykorzysta do wzrostu, do własnego rozwoju. Niezależnie od skutków, jakie może wywołać, kryzys jest wpisany w życie każdego człowieka. Jest także wpisany w życie kapłana. Może się objawiać chwilowym załamaniem; wiązać się z zaprzeczeniem tożsamości kapłańskiej i powodować chęć rezygnacji ze stanu duchownego; może być pomocą w przewartościowaniu życia, a nawet stać się szansą rozwoju (Kroplewski). To, w jaki sposób będzie on przeżywany, zależy jednak od każdego kapłana, od decyzji, które podejmuje, a nie od bardziej czy mniej mądrego biskupa, proboszcza, pracownika Kurii, ani od tego, czy parafianie, uczniowie w szkole, zachwycają się nim, czy go krytykują. Największym problemem dla kapłana nie są bowiem zewnętrzne uwarunkowania, w których przychodzi mu funkcjonować, ale on sam i to, w jaki sposób na nie reaguje. Niezrzucanie winy na otoczenie za to, co go spotyka i wzięcie odpowiedzialności za własne wybory, to przejawy dojrzałości kapłańskiej, którą buduje się przez całe życie. Trudności, które kapłan spotyka na swej drodze (a które są oczywiste), mogą być szansą na drodze do tej dojrzałości, albo kamieniami, o które się potyka.

Nieustanne pielęgnowanie osobistej relacji z Bogiem, modlitwa i gorliwe sprawowanie sakramentów, to nie tylko gwarancja skutecznych działań duszpasterskich, ale również niezwykle ważny czynnik chroniący przed znużeniem, kryzysem tożsamości i każdą inną formą kapłańskich kryzysów, których skutkiem bywają różnego rodzaju uzależnienia.

W walce z własnymi niechcianymi zachowaniami, nałogami, uzależnieniami należy z jednej strony zadbać o lepszy kontakt z Bogiem, z drugiej zaś unikać niektórych stanów (ujętych w program HALT: Hungry – głód, Angry – złość, Lonely – osamotnienie, Tired – zmęczenie), gdyż mogą one sprzyjać ich wzmacnianiu! Niechciane, autodestrukcyjne nawyki mogą być także wzmacniane przez niepokój (lęk), smutek, ból, przejmowanie się, depresję czy załamanie.

Zapewne minie sporo czasu, zanim nauczymy się mówić prawdę o sobie, bez obawy o to, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam. Dodatkowo, siła wstydu przed zwróceniem się do innych z prośbą o pomoc, wydaje się czasem nie do uniesienia przez tego, kto sam powołany jest do pomagania. Należy jednak zrobić wszystko, by w przypadku niepowodzeń czy kapłańskich kryzysów, każdy z nas miał świadomość, że przeżywane problemy, trudności (kryzysy) są normalnością, a nasze wspólnoty kapłańskie (diecezjalne) mają jasno określone kroki radzenia sobie z nimi.

Ks. W. Węgrzyniak (UPJP2, Kraków) wymienia kilka zasad, które według niego należałoby wprowadzić, by zapobiegać w przyszłości kapłańskim kryzysom:
a) położenie większego nacisku w formacji seminaryjnej na wychowanie do wolności i odpowiedzialności,
b) powołanie biskupa odpowiedzialnego za kontakt z księżmi, coroczne z nimi rozmowy i aktualizację danych dotyczących życia i problemów księży. Ma to jednak być jego pasją, a nie jednym z dziesiątków obowiązków. Powinien również mieć realny wpływ na podejmowane decyzje,
c) konieczność rozmowy z każdym księdzem przed podjęciem decyzji dotyczących jego osoby,
d) tworzenie baz danych zawierających podstawowe informacje na temat pracy księdza i jego zainteresowań,
e) oderwanie kapłaństwa od konieczności uczenia katechezy w szkole, gdyż nie każdy nadaje się do każdej pracy,
f) zmiana sposobu obsadzania poszczególnych miejsc realizacji kapłańskiego powołania, tak by księża wiedzieli, że można się rozwijać, można zmieniać, starać się, a nie tylko biernie oczekiwać „na wolę Bożą”,
g) monitorowanie sytuacji poprzez zbieranie od księży anonimowych wypowiedzi na temat ich problemów, przyczyn trudności oraz propozycji zmian (jak sobie już radzą i jak można by sobie jeszcze w trudnościach radzić). Należy bowiem konfrontować się z problemami realnymi, a nie medialnymi czy zastępczymi.

Bibliografia:

Brząkalik, P. Wyzwalacze kapłańskich uzależnień: http://www2.tygodnik.com.pl/tp/2816/wiara05_print.html (data dostępu: 4.04.2016).
Dziewiecki, M. Kryzys wiary kapłana: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/hd201303_md.html (data dostępu: 4.04.2016).
Chmielewski, M. Duchowość w życiu i posłudze kapłanów: http://pracownik.kul.pl/files/10591/public/Artykuly/Duchowosc_w_zyciu_i_po sludze_kaplanow.pdf (data dostępu: 4.04.2016).
Niewiadomska, M. Sikorska-Głodowicz, seria: Uzależnienia, Lublin 2004.
Kroplewski, Z. Kryzysy kapłańskie. Analizy psychologiczno-formacyjne, WAM 2010.
Płużek, Z. Psychologia pastoralna, Instytut Teologiczny Księży Misjonarzy, Kraków 1991, s. 86-126.
Zbliżenia, nr 8, kwartalnik.
Jacyniak, A., Płużek, Z. Świat ludzkich kryzysów, WAM, Kraków 2006.
Yalom, I.D. Psychologia egzystencjalna, Instytut Psychologii Zdrowia, Warszawa 2008.
Okun, B.F. Skuteczna pomoc psychologiczna, Instytut Psychologii Zdrowia, Warszawa 2002.
Mellibruda, J. Psychologiczna koncepcja mechanizmów uzależnienia: http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/675-psychologicznakoncepcja-mechanizmow-uzaleznienia.html (data dostępu: 4.04.2016).
Mellibruda, J. Psycho-bio-społeczna koncepcja uzależnienia od alkoholu. Alkoholizm i Narkomania 1997, Nr 3/28, s. 277-306.
Cencini, A. Oddech życia. Łaska formacji permanentnej, Kraków 2003.
Listy Ojca świętego Jana Pawła II do wszystkich kapłanów Kościoła na Wielki Czwartek (1979-1997), Kraków 1998, s. 115.
Kusz, E. Problemy psychiczne dotyczące kapłanów – czyli jak być dojrzałym księdzem: http://www.currenda.diecezja.tarnow.pl/archiwum/2008/02/art-35.php (data dostępu: 4.04.2016).
Winiarski, R. Upomnienie braterskie: http://www.sfd.kuria.lublin.pl/ (data dostępu: 4.04.2016).
Węgrzyniak, W. Przyczyny kapłańskich kryzysów: http://wegrzyniak.com/po-godzinach/maxirefleksje/1509-przyczynykaplanskich-kryzysow (data dostępu: 4.04.2016).

Ks. Józef Partyka – doktor psychologii; zainteresowania badawcze: teologia pastoralna, prężność osobowa, postawy religijne, postawy rodzicielskie, psychomanipulacja, poradnictwo psychologiczne, poczucie sensu życia, relacje interpersonalne.

Udostępnij Tweet